SPORT
Smyła: Czy wystarczy czasu? To jest piłka nożna, dlatego nie chcę składać jednoznacznych deklaracji
– Podsumowując to spotkanie musiałbym powtórzyć to, co powiedziałem kilka dni temu po meczu z Lechią. Pomimo niezłej drugiej połowy, w której stworzyliśmy sobie kilka dogodnych sytuacji, po raz kolejny nie zdobywamy punktu – powiedział Mirosław Smyła, trener Korony Kielce, po przegranym meczu ze Śląskiem Wrocław.
Pierwsza połowa środowego spotkania nie przyniosła zbyt wielu emocji, ale tuż przed jej zakończeniem gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Przemysław Płacheta. Po zmianie stron "żółto-czerwoni" ruszyli na odrabianie strat. Kielczanie przycisnęli gospodarzy, czego potwierdzeniem był gol Erika Pacindy z 65. minucie, który z zimną krwią wykorzystał błąd Matusa Putnockiego. W końcówce spotkanie znowu się wyrównało, a w 84. minucie Śląsk wyprowadził decydujący cios. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Erik Exposito.
– Najbardziej żal mi zawodników, bo przeżywają to w szatni, bo jedno czego nie można im zarzucić, to tego, że bardzo chcą. Jeżeli utrzymamy tę tendencję, będziemy się rozwijać, poprawiać jakość, nie stwarzając przy tym szans rywalom, a z przodu będziemy skuteczniejsi, to przyjdą te zwycięstwa. Czy wystarczy czasu? To jest już inny temat, to jest piłka nożna, dlatego nie chcę wypowiadać jednoznacznych deklaracji – mówił Mirosław Smyła.
Korona z 23 punktami na koncie zajmuje przedostanie miejsce. Jej strata do bezpiecznej lokaty wynosi już siedem punktów. Podopieczni Mirosława Smyły w poniedziałek zagrają na Suzuki Arenie z ostatnim ŁKS-em, który po zwycięstwie nad Zagłębiem Lubin zbliżył się do nich na trzy "oczka".
źródło: korona-kielce.pl