Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Fot. Industria Kielce
Fot. Industria Kielce
Wysokie zwycięstwo w Trondheim. Industria wygrała z Kolstad
autor
Piotr Szczepanik
2026.09.16 22:18

W środę, 16 września, Industria Kielce wygrała na wyjeździe 36:29 (20:14) z norweskim Kolstad Handball w spotkaniu drugiej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów EHF.

Na początku meczu bramkarze obu drużyn odnotowali po jednej skutecznej interwencji. Nicolai Neupart odbił rzut Juliena Bosa, a Dejan Milosavljev rzut karny Simona Jeppsona. Pierwsza bramka w tym starciu padła w trzeciej minucie gry, a jej autorem był Aleks Vlah.

Kilkadziesiąt sekund później Żółto-Biało-Niebiescy wykorzystali błąd techniczny Jeppsona i wyszli na dwubramkowe prowadzenie dzięki trafieniu Kiryła Rabczyńskiego.

Dwie minuty później gospodarze wyrównali stan rywalizacji, wykorzystując faul ofensywny Dylana Nahiego.

120 sekund później mistrzowie Norwegii popełnili błąd w rozegraniu, co wykorzystał Benoit Kounkoud, oddając rzut na pustą bramkę. Od tego momentu Iskra ponownie prowadziła dwoma bramkami.

W następnych akcjach Vetle Mellemstrand Bore oddał dwa niecelne rzuty, a Benoit Kounkoud i Kirył Rabczyński pewnie trafiali do siatki, dzięki czemu zaliczka mistrzów Polski wzrosła dwukrotnie – z dwóch do czterech punktów.

W 14. minucie Theo Monar powiększył przewagę Industrii do pięciu bramek, wykorzystując kontratak.

W 19. minucie Żółto-Biało-Niebiescy wykorzystali obrony Milosavljeva i prowadzili już siedmioma golami. Wówczas trener gospodarzy – Christian Berge – poprosił o przerwę na żądanie.

Przyniosła ona efekt, ponieważ kielczanie zaczęli popełniać liczne faule, a strata Kolstad zmalała do pięciu trafień. Mistrzowie Polski szybko odzyskali jednak kontrolę nad przebiegiem wydarzeń i powiększyli swoje prowadzenie do sześciu bramek. Taki stan rzeczy utrzymuje się do przerwy.

Po przerwie podopieczni Krzysztofa Lijewskiego szybko rozpoczęli intensywną ofensywę bramkową, zwiększając swoją zaliczkę do 11 punktów. Trener Christian Berge musiał reagować, dlatego po pięciu minutach drugiej części poprosił o czas.

Nie przyniosła ona jednak oczekiwanych skutków, ponieważ Industria utrzymywała swoją przewagę, a na początku drugiego kwadransa powiększyła ją do 13 trafień.

W 52. minucie trener Christian Berge poprosił o ostatnią przerwę na żądanie. Po niej Żółto-Biało-Niebiescy wyraźnie się rozluźnili, pozwalając przeciwnikowi na odrabianie sporych strat. Ostatecznie mistrzowie Norwegii zminimalizowali je do siedmiu bramek, przegrywając 29:36.

Podsumowując spotkanie, trener Krzysztof Lijewski stwierdził, że  zespół nie był w stanie utrzymać poziomu, jakiego by oczekiwał:

- Drużyna nie zagrała całego spotkania tak, jak bym tego oczekiwał. Popełniliśmy aż 17 błędów technicznych. W pierwszej połowie było ich tylko pięć, a po dziesięciu minutach drugiej części ta liczba zwiększyła się do 12. Licznik zatrzymał się na 17 i to jest zdecydowanie za dużo. Wydaję mi się, że zawodnicy, którzy weszli pod koniec meczu byli zbytnio rozprężeni i nie uszanowali pracy, która została wykonana wcześniej. Jest to dla mnie materiał do analizy, ponieważ nie chciałbym, aby takie sytuacje miały miejsce w przyszłości.

- Moim obowiązkiem jest przypominanie chłopakom o utrzymywaniu koncentracji i intensywności, a oni muszą szanować pracę swoich kolegów, bo piłka ręczna to sport drużynowy. Każdy z nas pracuje na wspólne konto – dodał 43-latek.

Szkoleniowiec Iskry był jednak zadowolony z występu swoich podopiecznych, ponieważ już od pierwszych minut kielczanie narzucili swoje warunki gry i kontrolowali przebieg wydarzeń:

- Patrząc na przebieg tego meczu, jestem spokojny i szczęśliwy, ponieważ w ostatnich latach wygrywaliśmy w Trondheim jedną bramką i to po nerwowych końcówkach. Dzisiaj, od samego początku zawodnicy narzucili swój styl gry i było widać, że chcą uniknąć komplikacji, które pojawiały się w poprzednich starciach. Jestem zadowolony, że byliśmy w stanie narzucić własne warunki. Dejan wydatnie pomógł w obronie, wykorzystaliśmy kilka kontrataków i ułożyliśmy to spotkanie pod nasze dyktando, dlatego mogliśmy kontrolować wydarzenia na parkiecie do samego końca.

Najskuteczniejszy szczypiornista Żółto-Biało-Niebieskich – Aleks Vlah – powiedział, że drużyna zagrała bardzo dobre zawody:

- Myślę, że już od pierwszych minut graliśmy bardzo dobrze – zarówno w obronie, jak i ataku. Popełniliśmy zbyt dużo błędów technicznych, ale wynik był bardzo korzystny i możliwe, że się nadmiernie nakręciliśmy na zdobywanie kolejnych bramek. Szkoda tych ostatnich minut, ale sądzę, że to było naprawdę dobre spotkanie w naszym wykonaniu.

Słoweniec nie ukrywał radości z faktu, że każdy z jego kolegów zagrał na wysokim poziomie:

- Wszyscy zagrali dzisiaj na wysokim poziomie. Bramkarze, obrona, atak. Wszystko, co ustaliliśmy podczas treningów, realizowaliśmy na parkiecie. Pokazaliśmy, że byliśmy w pełni przygotowani na ten mecz.

- Cieszę się, że każdy z nas mógł pokazać się na boisku i poczuć smak Ligi Mistrzów. Myśleliśmy, że będzie nam trudniej, ale sami zapracowaliśmy sobie na ten sukces – zwieńczył rozgrywający.

Industria Kielce rozegra następne spotkanie w poniedziałek, 21 września, o godzinie 18. Wówczas mistrzowie Polski podejmą w Hali Legionów MMTS Kwidzyn w meczu trzeciej serii gier Lotto Superligi.

 

 

Kolstad Handball – Industria Kielce 29:36 (14:20)

Kolstad: Neupart, Knudsen – Solheim 3, Berge 7, Eck Aga, Blanche, Aalberg 3, Ask 4, Gullerud, Stolefjell 1, Jakobsen, Jeppsson 6, Johannesen 1, Vestli 2, Johnsen 2, Bore

Industria: Morawski, Milosavljev – Yusuf 1, Jędraszczyk, Klarica 1, Kounkoud 5, Bos 3, Latosiński, Karaliok 4, Rabczyński 5, Vlah 9, Monar 3, Jarosiewicz 4, Nahi 1

Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A

CZYTAJ DALEJ