W sobotę, 25 lipca, Korona Kielce przegrała na wyjeździe 0:1 z Jagiellonią Białystok w pierwszym spotkaniu PKO BP Ekstraklasy w sezonie 2026/27.

Bramkę dla gospodarzy w 89. minucie gry strzelił Nik Prelec.
Złocisto-Krwiści pojechali do stolicy Podlasia bez trzech zawodników zmagających się z kontuzjami. Są nimi Stjepan Davidović, Nono oraz Slobodan Rubezić.
Jako pierwsi w tym meczu pogrozili gospodarze. W piątej minucie gry Kamil Jóźwiak otrzymał podanie od Jesusa Imaza i ambitnie ruszył w kierunku pola karnego. Dziesięć metrów przed “szesnastką” skrzydłowy rozciągnął akcję do lewej strony, zagrywając do Guilherme Montoi. Portugalczyk płasko dośrodkował piłkę, a Kajetan Szmyt oddał strzał głową. Jednakże nie był on na tyle groźny, aby mógł zagrozić bramce Xaviera Dziekońskiego.
Następnie do głosu doszli kielczanie, lecz ich strzały z dystansu były skutecznie blokowane przez graczy Jagi. W 22. minucie Hubert Zwoźny i Patrik Hellebrand rozegrali akcję na prawej stronie boiska. Po dłuższej chwili Polak odegrał piłkę Czechowi, który wykonał dośrodkowanie na pole karne. Jeden z defensorów białostocczan zgrał futbolówkę pod nogi Marcela Pięczka, który bardzo słabo uderzył na bramkę.
13 minut później Koroniarze wykorzystali błąd Tarasa Romanczuka i przejęli futbolówkę w okolicach linii środkowej, lecz szybko stracili posiadanie. Podopieczni Adriana Siemieńca bardzo szybko przenieśli grę w okolice pola karnego. Jóźwiak wygrał pojedynek z Pięczkiem na prawej stronie boiska i zagrał do Jesusa Imaza. Hiszpan dośrodkował na “szesnastkę”, a Youssuf Sylla oddał strzał głową, lecz chybił.
Potem gra ponownie się przeniosła w pole karne Dumy Podlasia. Dawid Błanik wykonał rzut rożny, którym wywołał niemałe zamieszanie. Do piłki ostatecznie doszedł Tamar Svetlin, jednakże jego strzał obronił Sławomir Abramowicz.
Kielczanie mogli rozpocząć drugą połowę z wysokiego “C”. Błanik mocno bił rzut wolny z okolic 32-33. metra. Dośrodkowana na “szesnastkę” piłka minęła wychodzącego z bramki Abramowicza, lecz nie sięgnął jej Pięczek, przez co akcja spaliła na panewce.
Kilka minut później Złocisto-Krwiści wyszli z bardzo dobrą, szybką akcją. Svetlin zabrał się z piłką z własnej połowy i przebiegł kilkanaście metrów. Wówczas dojrzał wychodzącego Błanika i podał w pole karne na dobieg. Skrzydłowy zagrał z pierwszej piłki w głąb pola karnego, lecz Mariusz Stępiński nie był w stanie dojść do piłki, będąc zablokowanym przez Yukiego Kobayashiego.
Kilka chwil później podopieczni Jacka Zielińskiego stworzyli sobie kolejną groźną sytuację. Hellebrand przeniósł ciężar gry na lewą stronę do Pięczka. Ten podał do Błanika, który ściął sobie bliżej środka. Skrzydłowy zagrał bardzo dobrą, płaską piłkę w “szesnastkę”, lecz Stępiński ponownie nie był w stanie sięgnąć futbolówki.
Blisko 20 minut później Żółto-Czerwoni znów pogrozili. Po rzucie rożnym futbolówka spadła pod nogi Dawida Drachala, który uderzył jednak mocno ponad bramkę.
Chwilę później Norbert Wojtuszek sprawnie przeniósł w grę w pole karne podaniem do Nika Preleca. Słoweniec znalazł możliwość zagrania do Sergio Lozano, który oddał strzał z ostrego kąta.
Następnie na bramkę uderzył ustawiony na granicy pola karnego Wojtuszek, lecz i ta próba została odbita przez Dziekońskiego.
10 minut później Jagiellonia zagotowała pole karne Korony. Rodrigo Conceicao zabawił się na lewej stronie boiska z podopiecznymi Jacka Zielińskiego i wszedł w pole karne. Zwoźny zablokował Portugalczyka, jednakże zrobił to na tyle niefortunnie, iż do piłki dopadł jeszcze Lozano. Jego zrykoszetowany strzał z 13. metra mógł wpaść do kieleckiej bramki, lecz Dziekoński zdołał doczołgać się do piłki.
Takiego szczęścia zabrakło Koroniarzom kilkadziesiąt sekund później. Po rozegraniu akcji na prawej stronie boiska gospodarze przenieśli ciężar gry do środka do Lozano. Ten uderzył z 16. metra, lecz goście zablokowali ten strzał. Hiszpan jednak się nie poddał i dopadł do bezpańskiej piłki, zagrywając ją w pole bramkowe. Tam nogę dołożył niepilnowany Prelec, tym samym pokonując bezradnego Xaviera Dziekońskiego.
Tak spotkanie podsumował trener Korony – Jacek Zieliński:
- Nie będę ukrywał, że jesteśmy smutni i źli, ponieważ mecz zagrany na remis zakończył się porażką – taka jest prawda. Myślę, że żaden zespół nie zasłużył na zwycięstwo w tym spotkaniu, jednakże Jagiellonia jest na tyle mądra i cwana, że udało jej się wepchnąć piłkę do naszej bramki. Szkoda tego momentu, bo w innym wypadku wracalibyśmy do Kielc z punktem, a tak będzie to niezbyt przyjemna podróż powrotna. Rozpoczęcie sezonu od porażki nigdy nie jest zadowalające. Cóż, nie udało się, będziemy szukać odbicia w meczu z Legią.
Doświadczony szkoleniowiec przyznał, że wprowadzenie Morgana Fassbendera na plac gry było wynikiem straconej bramki:
- Morgan pojechał z nami na mecz, gdyż chciałem, aby poznał chłopaków i zjadł dwa-trzy wspólne posiłki, ponieważ dotarł do nas niedawno. Przy innym wyniku Morgan nie pojawiłby się na boisku, ale sytuacja, która wydarzyła się w końcówce, spowodowała, że szukaliśmy różnych rozwiązań, a to był jedyny zawodnik ofensywny, który mógł wejść.
65-latek powiedział, że kielczanom zabrakło koncentracji i konsekwencji w kluczowym momencie meczu:
- Nie chciałbym mówić, że Koronie zabrakło szczęścia, bo w piłce nożnej coś takiego nie istnieje – to są tylko opowieści. Futbol opiera się na umiejętnościach, a to szczęście jest gdzieś na końcu. Mówi się, że szczęście sprzyja lepszym, więc to nie było to. Zabrakło nam koncentracji i konsekwencji w końcówce meczu, szczególnie przy akcji, która zakończyła się bramką. Można to było rozwiązać zupełnie inaczej.
Korona Kielce rozegra następne spotkanie ligowe w sobotę, 8 sierpnia, o godzinie 20:15. Wówczas Złocisto-Krwiści podejmą na Exbud Arenie Legię Warszawa.
Jagiellonia Białystok – Korona Kielce 1:0 (0:0)
Bramki: Prelec 89’
Żółte kartki: Hellebrand 64’
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia – Imaz (Rallis 86’), Romanczuk, Drachal (Lozano 74’) – Jóźwiak (Conceicao 61’), Sylla (Prelec 61’), Szmyt (Agbonifo 87’)
Korona: Dziekoński – Zwoźny, Soteriou, Mosór, Pięczek – Gustafson (Remacle 67’), Hellebrand (Fassbender 90’), Svetlin (Jakubczyk 84’) – Długosz, Stępiński (Bąk 67’), Błanik (Ciszek 84’)
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A