W sobotę, 12 września, Korona Kielce wygrała na wyjeździe 2:1 ze Śląskiem Wrocław w spotkaniu ósmej kolejki PKO BP Ekstraklasy.

Trener Jacek Zieliński nie mógł skorzystać w tym meczu tylko z jednego zawodnika – Dawida Błanika. Skrzydłowy powróci do treningów w najbliższy poniedziałek.
Złocisto-Krwiści stworzyli pierwszą groźniejszą akcję w 13. minucie gry. Kamil Jakubczyk rozciągnął akcję do lewej strony boiska. Ustawiony na wysokości 25. metra Marcel Pięczek dośrodkował na pole karne. Tam piłkę zgarnął Ondrej Lingr. Czech przyjął futbolówkę, obrócił się o 180 stopni i oddał strzał na bramkę, jednakże był on minimalnie niecelny.
Pięć minut później Koroniarze po raz kolejny byli bliscy strzelenia bramki. Po szybkim przejęciu długiego podania oraz rozegraniu akcji na lewej stronie Martin Remacle zgrał do środka. Natychmiastowo zablokowany Stępiński musiał uruchomić Wiktora Długosza. Kielczanin zauważył wbiegającego w pole karne napastnika i mocno podał po ziemi. Kapitan Korony dobrze minął Yehora Matsenkę, stając oko w oko z Karolem Niemczyckim. Niestety, w tej sytuacji bramkarz Śląska skutecznie interweniował.
Goście ze stolicy regionu nieprzerwanie wywierali nacisk na przeciwnika, co okazało się skuteczne w 35. minucie starcia. Patrik Hellebrand przerzucił piłkę na prawą stronę do Wiktora Długosza. Prawy obrońca wykonał mocne dośrodkowanie na pole karne. Futbolówkę próbował wybić Lamine Ba, lecz zrobił to na tyle niefortunnie, że ta spadła pod nogi Stępińskiego. Kapitan Złocisto-Krwistych przyjął piłkę i oddał strzał na bramkę. Odbił się on od Matsenki, wywołując zmianę toru lotu futbolówki, dzięki czemu mogła ona wpaść do siatki.
Pod koniec pierwszej połowy fenomenalnym, mocnym uderzeniem z 40 metrów popisał się Hellebrand, jednakże pomimo problemów golkiper wrocławian zdołał skutecznie interweniować.
Po przerwie obraz gry diametralnie się zmienił. Gospodarze odzyskali kontrolę nad przebiegiem wydarzeń, spychając kielczan do defensywy. Już w 48. minucie mogło to zostać skonsumowane. Marc Llinares wykonał miękkie dośrodkowanie na pole karne z lewej strony boiska. Do piłki dobrze wyskoczył Ieltsin Camoes, lecz jego główka minęła bramkę Xaviera Dziekońskiego.
Nie znaczy to jednak, że Koroniarze przestali atakować. W 55. minucie Martin Remacle oddał dobry, finezyjny strzał z 20. metra, lecz i tym razem Niemczycki popisał się dobrą paradą.
Kilkadziesiąt sekund później Złocisto-Krwiści trafili do siatki po raz drugi. Jakubczyk skutecznie powalczył o piłkę, dzięki czemu zgarnął ją Michael Ameyaw. Koroniarze zagrali szybką klepkę, po której Lingr wypuścił Stępińskiego w pole karne. Doświadczony napastnik minął Alexa Anderssona i wystawił futbolówkę do ustawionego na szóstym metrze Ameyawa. Skrzydłowy pewnie umieścił piłkę w siatce, jednakże po wideoweryfikacji sędzia nie uznał gola. Piotr Rzucidło dopatrzył się minimalnego faulu Stępińskiego na Anderssonie.
Kilka minut później gospodarze mogli doprowadzić do wyrównania. Karol Linetty ambitnie ruszył do przodu i próbował zagrać na lewą stronę, lecz piłka została zablokowana. Dopadł do niej Eniss Shabani. Albańczyk przyjął kierunkowo, wbiegł w pole karne i oddał strzał, jednakże Dziekoński nie miał problemów z jego odbiciem.
W 77. minucie Złocisto-Krwiści byli bliscy podwyższenia prowadzenia. Camilo Mena wycofał piłkę do ustawionego na 28. metrze Długosza. Ten mocno dośrodkował na pole karne. Tam Daniel Bąk nieudanie główkował, lecz do futbolówki dopadł jeszcze Morgan Fassbender. Znajdujący się w polu bramkowym Niemiec uderzył na bramkę, jednakże bramkarz gospodarzy dobrze skrócił kąt strzału, pomagając sobie przy interwencji.
Zgodnie ze znanym piłkarskim powiedzeniem niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i niestety tak było w tym przypadku. 120 sekund później Adam Ciućka idealnie minął dwóch zawodników Korony i wbiegł w pole karne, a następnie zagrał piłkę w kierunku Malalego Dembele. Napastnik wrocławian dostawił nogę i pokonał tym samym Dziekońskiego.
Kilka minut później gospodarze próbowali wyjść na prowadzenie. Ba podał do przodu do Camoesa, który bardzo dobrze przeniósł ciężar akcji na prawą flankę. Tam piłkę przyjął Andersson i szybko przebiegł w okolice pola karnego. Szwed płasko dośrodkował na “szesnastkę”, przez co Przemysław Banaszak nie mógł komfortowo oddać strzału.
W doliczonym czasie gry Koroniarze przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Podopieczni Jacka Zielińskiego rozgrywali futbolówkę w defensywie. Długosz wyprowadził grę na połowę Śląska prawą stroną boiska. Wówczas zdecydowano się na podanie do ustawionego bliżej środka Jakubczyka. Młody pomocnik przyjął kierunkowo piłkę i fenomenalnie ruszył w kierunku pola karnego. Wbiegając w “szesnastkę”, minął dwóch defensorów wrocławian, dzięki czemu mógł zejść do pola bramkowego. Widząc wychodzącego Niemczyckiego, wycofał do Simona Gustafsona, który oddał pewny strzał na pustą bramkę, zapewniając kielczanom trzy punkty.
Korona Kielce zajmuje obecnie szóste miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 12 punktów. Złocisto-Krwiści rozegrają następne spotkanie we wtorek, 15 września, o godzinie 20:30. Wówczas podejmą na Exbud Arenie Górnika Zabrze w zaległym meczu drugiej kolejki PKO BP Ekstraklasy. Transmisja na antenie Radia eM Kielce i na naszej stronie internetowej – emkielce.pl.
Śląsk Wrocław – Korona Kielce 1:2 (0:1)
Bramki: Dembele 79’ – Stępiński 35’, Gustafson 90+3’
Żółte kartki: Linetty 85’
Śląsk: Niemczycki – Andersson, Matsenko, Ba, Malec, Llinares (Jurcec 69’) – Shabani (Ciućka 69’), Linetty, Tomasiewicz (Markowski 46’) – Dembele (Banaszek 80’), Marjanac (Camoes 46’)
Korona: Dziekoński – Długosz, Rubezić, Mosór, Pięczek – Hellebrand, Remacle (Mena 64’), Jakubczyk – Lingr (Gustafson 77’), Stępiński (Bąk 77’), Ameyaw (Fassbender 64’)
Sędzia: Piotr Rzucidło (Warszawa)
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A