W sobotę, 23 maja, Korona Kielce zremisowała na wyjeździe 1:1 z Cracovią w spotkaniu ostatniej, 34. kolejki PKO BP Ekstraklasy.

Pomimo wcześniejszych zapowiedzi trener Jacek Zieliński nie miał do dyspozycji wszystkich zawodników. Pau Resta znalazł się w kadrze meczowej, jednakże ból kręgosłupa nie pozwolił mu na występ w tym meczu.
Kielczanie rozpoczęli zmagania od mocnego ciosu w drugiej minucie. Tamar Svetlin rozegrał klepkę z Martinem Remaclem. Po ponownym przyjęciu piłki Słoweniec ruszył niepilnowany do przodu, przebiegł ok. 20 metrów i uderzył na bramkę z okolic 25. metra, pokonując zaskoczonego Sebastiana Madejskiego.
Niestety, cztery minuty później Cracovia odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób. Gustav Henriksson wykonał dłuższe podanie do Ajdina Hasicia. Dzięki kierunkowemu przyjęciu Bośniak był w stanie urwać się pomocnikom Korony i zagrać do wychodzącego na pozycję Kahveha Zahiroleslama. Amerykanin szybko wbiegł w pole karne i minął Xaviera Dziekońskiego, wykorzystując jego zawahanie przy wyjściu z bramki. Sytuację próbował ratować jeszcze Konstantinos Soteriou, lecz poślizgnął się, przez co napastnik Pasów trafił do pustej bramki.
Wraz z upływem kolejnych minut Złocisto-Krwiści coraz bardziej górowali nad rywalem, lecz nie byli w stanie skonkretyzować swojej przewagi.
W 32. minucie ze względu na kontuzję murawę opuścili Dawid Błanik oraz Marcel Pięczek.
Trener Jacek Zieliński powiedział po meczu, że 28-letni skrzydłowy już wcześniej miał problemy z łydką, a obrońca mierzy się z urazem mięśnia czworogłowego:
– Na pewno to nie są drobne urazy, bo z takowymi się nie schodzi z boiska. Dawid już od dłuższego czasu był stawiany na nogi, choćby przed meczem z Widzewem, ale dziś ta łydka dała znać o sobie dość mocno, dlatego musimy to dobrze zdiagnozować. Natomiast Marcel mówił o bólu mięśnia czworogłowego. Spięło go tam, wydawało się, że to tylko skurcz, jednakże okazuje się, że chyba jednak nie, więc zobaczymy po diagnostyce. Dobrze, że jest czas na to, aby się podleczyć, bo gdyby ten sezon jeszcze trwał, to mielibyśmy ciężkie zadanie z ułożeniem składu.
Kilka minut później na pole karne dośrodkował Nono, lecz uderzenie głową Zwoźnego było zbyt słabe, aby móc zagrozić bramce Madejskiego.
W drugiej połowie gra obu drużyn nie porywała, a okazji było jak na lekarstwo, przez co starcie zakończyło się remisem 1:1. Wpływ na to mogły mieć wyniki z innych stadionów, które były bardzo sprzyjające dla drużyny prowadzonej przez Bartosza Grzelaka.
Tak spotkanie podsumował szkoleniowiec Złocisto-Krwistych:
- Zagraliśmy w bardzo specyficznym meczu. Początek ułożył się bardzo dobrze – zdobyliśmy bramkę w pierwszej akcji – natomiast nie potrafiliśmy tego poszanować. Cracovia szybko wyrównała, a później starcie się bardzo mocno zamknęło. Nie było ani sytuacji, ani krzty ryzyka. Jestem w stanie zrozumieć gospodarzy, bo remis dawał im utrzymanie, jednakże my jesteśmy zirytowani, bo chcieliśmy zdobyć trzy punkty, lecz nie mieliśmy armat, nie mieliśmy kim strzelać i stało się, jak się stało. Mówiłem na konferencji przedmeczowej w Kielcach, że kto wie, czy nie gramy lepiej pod presją i chyba rzeczywiście tak jest. Mimo wszystko duże słowa uznania dla chłopaków za ten sezon, bo był bardzo trudny i zwariowany. Końcowe rozstrzygnięcia pokazują także, że bardzo niespodziewany, więc dobrze, że to już za nami. Zobaczymy, co będzie dalej.
Opiekun kielczan podkreślił, że najważniejszy dla niego jest stopniowy rozwój i nie da się wykonać nagłego przeskoku w tabeli:
- Ten sezon jest różnie oceniany przez media czy opinię publiczną dookoła klubu, ale myślę, że jak kurz opadnie i trochę czasu minie, to ludzie inaczej spojrzą na niego, bo słyszę takie głosy, że w tej sytuacji Korona powinna się bić o puchary. Myślę, że ci, którzy tak mówią, powinni się napić szklanki bardzo zimnej wody albo znaleźć dobrego lekarza. Znamy swoje miejsce w szeregu. Zespół, który w trzech ostatnich sezonach trzymał brzytwy nie zacznie się nagle walczyć o Europę. To jest proces i nie jest taki prosty, dlatego doceniam to, co zrobiliśmy. Oczywiście, ambicje mieliśmy większe. Nie udało się, ale nie dam pomiatać chłopakami i pozwalać na wytykanie im braku zaangażowania czy rzucać ich na stos – to jest niedopuszczalne, bo nie zasłużyli na to.
Korona Kielce zajęła 11. miejsce w ligowej tabeli, zdobywając 43 punkty.
Mistrzem Polski został Lech Poznań, a wicemistrzem Górnik Zabrze i to te kluby będą walczyć o awans do elitarnej Ligi Mistrzów. W eliminacjach do europejskich pucharów wystąpią także Jagiellonia Białystok (Liga Europy) oraz Raków Częstochowa i GKS Katowice (Liga Konferencji), który wywalczył piąte miejsce w dramatycznych okolicznościach.
Do grona spadkowiczów, którymi były Arka Gdynia oraz Bruk-Bet Termalica Nieciecza, dołączyła Lechia Gdańsk, przegrywając w Niecieczy 2:3.
Cracovia – Korona Kielce 1:1 (1:1)
Bramki: Zahiroleslam 6’ – Svetlin 2’
Cracovia: Madejski – Wójcik, Henriksson, Sutalo – Piła, Klich (Dominguez 79’), Al-Ammari, Perković – Hasić, Praszelik (Minchev 70’) – Zahiroleslam (Charpentier 59’)
Korona: Dziekoński – Rubezić, Soteriou, Pięczek (Smolarczyk 32’), – Zwoźny, Remacle, Svetlin (Gustafson 77’), Matuszewski – Nono (Antonin 69’), Błanik (Davidović 32’) – Stępiński (Nikolov 77’)
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A