W niedzielę (22 marca) Korona Kielce wygrała 3:0 z Arką Gdynia w spotkaniu 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy.

Gdynianie mocno rozpoczęli to spotkanie. W drugiej minucie po błędzie w rozegraniu Konstantinosa Soteriou, goście szybko przenieśli piłkę pod pole karne, a mocny strzał z woleja oddał Vladislavs Gutkovskis. Jednakże fenomenalną interwencją popisał się Xavier Dziekoński.
Kolejne minuty przebiegały pod dyktando Złocisto-Krwistych, którzy prowadzili grę. W 22. minucie spotkania do rzutu wolnego w okolicach 20 metra od bramki podszedł Dawid Błanik. Zagrał on mocną piłkę w prawą część pola bramkowego. Znalazł ją Marcel Pięczek, który oddał dobry strzał głową i zdobył bramkę na 1:0.
Kibice nie musieli czekać długo na kolejne trafienie. Chwilę później Slobodan Rubezić przeciął podanie Kamila Jakubczyka. Piłka trafiła pod nogi Błanika, który dynamicznie wyprowadził akcję na połowę rywala i rozciągnął akcję do prawej strony. Tam piłkę zgarnął Stjepan Davidović, który po ścięciu do środka oddał strzał z 22. metra i pokonał Damiana Węglarza.
Kilka minut później mocnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Błanik, lecz przeleciało ono tuż nad poprzeczką. Kolejny stały fragment w wykonaniu kapitana gospodarzy okazał się bardziej skuteczny. Piłka została dośrodkowana na pole karne i zrobił się spory kocioł. W gąszczu wydarzeń Patryk Szysz zahaczył Soteriou, lecz pierwotnie gwizdek Jarosława Przybyła milczał. Dopiero po wideoweryfikacji sytuacji arbiter z Kluczborka podyktował rzut karny, który pewnie został wykorzystany przez Mariusza Stępińskiego. Tym samym Korona prowadziła do przerwy 3:0.
Druga połowa rozpoczęła się "z wysokiego C”. Swoje okazje mieli Konstantinos Soteriou czy Martin Remacle. Strzał na pustą bramkę oddał także Stępiński, lecz skutecznie przeszkodził mu w tym Dawid Kocyła. Kilkadziesiąt sekund później Arka mogła odpowiedzieć, lecz trafienie Sebastiana Kerka nie zostało uznane ze względu na spalonego. Jednakże nie podłamało to kielczan, którzy kontynuowali ostre ataki. W 52. minucie Dawid Błanik zabawił się w polu karnym z piłkarzami Arki, lecz jego strzał w światło bramki został zablokowany.
Kilkanaście minut później bardzo dobrze główkował Nazarij Rusyn, lecz Dziekoński popisał się kolejną fantastyczną paradą. Ostatni kwadrans meczu przebiegł bardzo spokojnie, a żółto-czerwoni kontrolowali przebieg gry, doprowadzając do wygranej 3:0.
Tak spotkanie podsumował trener Korony - Jacek Zieliński:
- Bardzo ważne zwycięstwo, bardzo ważny mecz dla nas. Takie starcie na przełamanie, z dużymi fragmentami takiego stylu, jaki prezentowaliśmy w wielu spotkaniach rundy jesiennej. Dużymi, bo jeszcze nam brakuje czegoś, natomiast dla mnie jest też ważne, że w dniu moich urodzin zespół zrobił mi najlepszy prezent, jaki mógł zrobić i to jest bardzo przyjemne, bo ten prezent był dzisiaj najważniejszy. Cała otoczka dookoła jest okej, ale ten mecz ważył dużo i takie życzenia przyjmuję.
- Odetchnąłem z ulgą dopiero po końcowym gwizdku. Jestem już na tyle doświadczony, że niejedno w piłce widziałem, więc trzeba być cały czas czujnym, sprężonym. - dodał 65-latek.
Szkoleniowiec z Tarnobrzegu docenił Arkę, podkreślając, iż gra przeciwko gdyńskiemu zespołowi nie jest łatwa:
- Trudno mi powiedzieć, czy przez pierwsze 20 minut poruszaliśmy się chaotycznie, bo uważam, że całą pierwszą połowę mieliśmy praktycznie pod kontrolą. Nie było takich płynnych akcji, ale proszę mi pokazać zespół, który gra płynnymi akcjami przeciwko Arce. To nie jest łatwy przeciwnik, który potrafi uprzykrzyć grę i dobrze się ustawić. Ich trzeba przełamać pierwszą bramką, co zrobiliśmy szybko. Równie szybko strzeliliśmy drugiego gola i mecz się ułożył, natomiast zakładałem taki scenariusz, więc nie martwiło mnie to zbytnio.
Niedzielny jubilat zaznaczył, iż kluczem do wygranej był powrót skrzydłowych do dobrej gry:
- Dzisiaj wreszcie zobaczyliśmy dobre akcenty z rundy jesiennej - fazy przejściowe, dobra praca dziesiątek. Szczególnie ten drugi aspekt jest bardzo ważny. Zarówno Dawid, jak i Stjepan robili duże spustoszenie w obronie Arki. Ważna była też gra w defensywie. Faktem jest to, iż stworzyliśmy sobie sami parę zagrożeń, grając na tym nierównym boisku, ale gra obronna też wyglądała o wiele lepiej, szczególnie przy stałych fragmentach gry, przy których praktycznie nie daliśmy Arce możliwości zaskoczenia nas.
- Chcieliśmy naciskać bardzo mocno Arkę, grać intensywnie, zmuszać ich do błędu oraz szukać pierwszej i kolejnej bramki, bo to nie było tak, że znaleźliśmy pierwsze trafienie i znów coś się zaczyna dziać, tylko chcieliśmy szukać kolejnych zdobyczy. Strzeliliśmy trzykrotnie do przerwy, sytuacja niby pod kontrolą, ale wiadomo, jak się gra - jedna stracona bramka i jest nerwówka. Dlatego szkoda, że w drugiej połowie, pomimo wykreowanych sytuacji, nie trafiliśmy ich czwarty raz, ale nie ma co wymagać. Mamy trzy punkty, okazałe zwycięstwo - cieszmy się! - zakończył opiekun żółto-czerwonych.
Korona Kielce zajmuje obecnie ósme miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 36 punktów. Złocisto-Krwiści rozegrają następne spotkanie w Poniedziałek Wielkanocny, 6 kwietnia, o godzinie 20:15. Ich rywalem na wyjeździe będzie Lechia Gdańsk.
Korona Kielce - Arka Gdynia 3:0 (3:0)
Bramki: Pięczek 22’, Davidović 24’, Stępiński 44’ (rzut karny)
Żółte kartki: Rubezić 74’ - Gaprindashvili 74’
Korona: Dziekoński - Rubezić, Soteriou, Resta - Długosz, Remacle (Gustafson 76’), Svetlin, Pięczek - Davidović (Zwoźny 84’), Błanik (Cebula 71’) - Stępiński (Antonin (76’)
Arka: Węglarz - Szota (Zator 60’), Marcjanik, Gojny - Kocyła, Sidibe (Nguiamba 46’), Jakubczyk, Kubiak (Gaprindashvili 46’) - Szysz, Gutkovskis (Ruzyn 46’), Kerk (Rzuchowski 80’)
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)