REGION
[FOTO] Tam powstają emaliowane cudeńka
Niezawodne, praktyczne, ekologiczne i – z duszą. Takie są Olkuskie Wyroby Emaliowane, a rękodzieło, które tam powstaje to wynik tradycji przemysłu emalierskiego sięgających początków XX wieku!
29 osób pracujących z pasją i wkładających serce w nawet najmniejszy produkt, który powstaje w fabryce: to filar Olkuskich Wyrobów Emaliowanych. A tworzone są tam nie tylko kubki – także dzbany, garnki i rondle, czajniki, mydelniczki, świeczniki, a nawet… meble.. Mało jednak brakowało, by wyroby emaliowane zniknęły z Olkusza.
– Wszystko zaczęło się w 2018 roku, kiedy olkuski zakład słynący z produkcji naczyń emaliowanych – Emalia Olkusz S.A – zawiesił swoją działalność produkcyjną. Pracowałem tam w tamtym czasie i wszyscy zatrudnieni zostali zwolnieni. Ale ja pomyślałem, że taki zakład nie może upaść, że musi zostać wskrzeszony. I… udało się. Rok później otworzyliśmy produkcję naczyń emaliowanych. Zaczęliśmy od garnuszków, potem pojawiły się rondle, dzbanki, imbryki. I tak dzisiaj mamy już około 70 produktów – opowiada Krzysztof Madej, założyciel Olkuskich Wyrobów Emaliowanych.
Taki sukces nie byłby jednak możliwy bez ludzi – prawdziwych specjalistów, którzy wytwarzaniem wyrobów emaliowanych zajmują się od lat.
– Te osoby robią to od 30, 40 lat. W swoją pracę wkładają całe serce i duszę. Mało kto zastanawia się, ile pracy trzeba, by powstał choćby jeden garnuszek – a konieczne jest zaangażowanie 20 osób. Tak skomplikowany jest to proces, który zaczyna się od… kawałka blachy. Dostajemy blachę w arkuszach, tniemy ją na krążki, kolejno na prasach hydraulicznych wytłaczamy naczynia. Odtłuszczamy je, potem powstają uchwyty, musimy je zgrzać, a to – w akompaniamencie iskier – wygląda naprawdę spektakularnie – mówi pan Krzysztof.
A to dopiero początek. Bo wtedy przychodzi pora na najpiękniejszy proces – emaliowanie.
– Wszystko odbywa się rękami naszych pracowników. Następnie musimy wypalić emalię w bardzo wysokiej temperaturze – około ośmiuset stopni Celsjusza. Jesteśmy firmą z tradycjami i jedyną na świecie, która maluje trzykrotnie na każdej ze stron. Robimy tak, bo nasi dziadkowie, którzy od lat pracowali w emalii, tak właśnie robili. Nasza emalia produkowana jest wyłącznie z naturalnych zasobów mineralnych: żelaza, kwarcu, gliny, skalenia. To zdrowe, tradycyjne produkty. Kolejną rzeczą, która nas wyróżnia jest liczba dostępnych kolorów. Mamy ponad 60 barw emalii: nikt poza nami nie ma takiej palety. A nie jest to wcale proste. Nie wystarczy zmieszać ze sobą barwniki, trzeba bowiem wziąć pod uwagę, że aby uzyskać kolor, produkt musi być wypalony w bardzo wysokiej temperaturze. A ona powoduje zmianę odcieni – zdradza.
Jak dodaje, w olkuskiej fabryce powstaje wszystko, co można zrobić z emalii. Także meble, taborety, kasetony elewacyjne, obrazy emaliowane….
– Wykonujemy wyroby na zamówienie, na każdym naczyniu możemy nadrukować dowolne logo, wykonać odręczny rysunek czy indywidualny wzór. Zamówienia personalizowane to nasza specjalność – podkreśla.
Tajniki powstawania wyrobów w olkuskim zakładzie doskonale zna pani Dorota Kasprzyk, zajmująca się zamówieniami w Olkuskich Wyrobach Emaliowanych.
– To naczynia, które królują w polskich domach od wielu lat. A z ich wytwarzaniem związany jest naprawdę bardzo dokładny, skrupulatny proces: musimy wziąć pod uwagę wilgotność, temperaturę. Żeby stworzyć produkt w wybranym kolorze trzeba być niezmiernie dokładnym. To idealny pomysł na personalizowany prezent – zauważa.
Paula Rettinger-Wietoszko, „przyjaciółka” olkuskiej fabryki opowiada, że z panem Andrzejem, właścicielem fabryki spotkała się, gdy przekazywał on wyroby na cele charytatywne. Bo te wyroby z duszą mogą także… pomagać.
– Olkuskie wyroby trafiają do Afryki, na Ukrainę, także dla powodzian. Ja prowadzę fundację: w ten sposób się poznałam właścicielka olkuskiej fabryki i… zakochałam się w emalii. Ta niewielka manufaktura, jako jedyna w Polsce kontynuuje tradycję produkcji naczyń emaliowanych. To technologia z XX wieku, od początku to końca rękodzieło. Wzory są także w większości tradycyjne. Kulturę naczyń emaliowanych sprowadził do Polski Peter Westen. W 1907 roku przyjechał do Olkusza i tu otworzył swoją pierwszą fabrykę. Trwało do wiele lat, do czasu gdy w 2018 roku zamknięto produkcję. Na szczęście byli pracownicy, pod przewodnictwem Krzysztofa Madeja stwierdzili, że to nie może tak się skończyć – mówi Paula Rettinger-Wietoszko.
W planach jest także stworzenie Muzeum Emalii. Każdy, kogo zainteresowały emaliowane „cudeńka” może zajrzeć na stronę - https://olkuskiewyrobyemaliowane.pl/.
https://emkielce.pl/region/foto-tam-powstaja-emaliowane-cudenka#sigProGalleriab456cfb583
