14-letni Krystian Kwiecień z Kazimierzy Wielkiej walczy ostrą białaczką szpikową i chłoniakiem. Chłopiec od maja ubiegłego roku praktycznie bez przerwy przebywa w szpitalu. Koszty leczenia, rehabilitacji, leków, specjalistycznej diety, środków higienicznych, dojazdów oraz codziennych wydatków sprawiły, że rodzina znalazła się w bardzo trudnej sytuacji finansowej.
Jeszcze niedawno Krystian był zwykłym zdrowym chłopcem. Chodził do szkoły, spotykał się z kolegami, miał swoje pasje i marzenia. Życie jego i całej rodziny zmieniło się diametralnie w maju 2025 roku, kiedy lekarze zdiagnozowali u niego ostrą białaczkę szpikową.
- Syn przeszedł przeszczep szpiku kostnego, który miał dać nadzieję na nowe życie. Niestety pojawiły się kolejne dramatyczne komplikacje. Organizm Krystiana jest bardzo osłabiony, a jego odporność jest bardzo niska. Musi przez cały czas przebywać w ścisłej izolacji, ponieważ nawet zwykła infekcja może być dla niego ogromnym zagrożeniem – mówi Beata Kwiecień, mama Krystiana.
Dodatkowo, po przeszczepie u Krystiana rozwinął się kolejny nowotwór, chłoniak nieziarnisty. W trakcie leczenia chłopiec kilkukrotnie przeszedł sepsę, grzybicę płuc i zmagał się z groźnymi wirusami.
- W styczniu lekarze zdecydowali się na doszczep komórek krwiotwórczych, żeby pomóc jego organizmowi w odbudowie. Niestety mimo ogromnego wysiłku lekarzy i niezwykłej siły Krystiana, wciąż nie ma pewnej perspektywy powrotu do zdrowia. Obecnie szpik Krystiana nie pracuje, niewydolne są też nerki i ma uszkodzoną przysadkę. Lekarze biorą pod uwagę kolejny przeszczep szpiku, ale to wiąże się z zagrożeniem życia – tłumaczy mama Krystiana.
Choroba chłopca zmieniła życie całej rodziny. Prawie rok w szpitalu to duże obciążenie psychiczne dla rodziców chłopca. – Jesteśmy z Krystianem w szpitalu 24 godziny na dobę. Zamieniamy się z mężem, ponieważ jednocześnie przy dziecku może być tylko jedna osoba. Taka opieka pochłania naprawdę bardzo dużo energii. Dodatkowo, cały czas musimy przebywać w sali w maseczkach i fartuchach, co przy obecnych temperaturach jest wyjątkowo uciążliwe. Od początku leczenia byliśmy w domu łącznie zaledwie 23 dni – mówi pani Beata.
Zauważa, że mimo ogromnego cierpienia, Krystian bardzo dzielnie znosi swoją chorobę. – Cały czas powtarza, że ma nadzieję, że jeśli inne dziecko spotka to, co jego, to lekarze będą już wiedzieli, jak pomóc.
Rodzina znajdują się w trudnej sytuacji materialnej, ponieważ całodobowa opieka w szpitalu uniemożliwia rodzicom podjęcie stałej pracy zawodowej, a koszty leczenia, rehabilitacji, leków, specjalistycznej diety, środków higienicznych, dojazdów oraz codziennych wydatków są ogromne.
- W tej chwili najbardziej potrzebujemy po prostu wsparcia finansowego, żeby móc być przy Krystianie i się nim opiekować. Zdajemy sobie sprawę, że każda chwila spędzona z synem może być ostatnią – tłumaczy mama Krystiana, apelując jednocześnie, żeby zgłaszać się do bazy dawców szpiku.
Zbiórka pieniędzy na leczenie Krystiana i pomoc dla jego rodziny znajduje się na portalu pomagam.pl.