Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Jak dawniej obchodzono Zaduszki na Kielecczyźnie?
autor
Michał Kita
2026.11.01 16:58

Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny na dawnej wsi kieleckiej były czasem, w którym, zgodnie z ludowymi wierzeniami, zacierała się granica między światem żywych a umarłych. Zostawiano jedzenie dla powracających dusz, wypiekano specjalny chleb dla żebraków, a zmarłych przygotowywano do ostatniej drogi według ściśle określonych zasad.

O tych zapomnianych zwyczajach opowiada Aleksandra Imosa, przewodniczka po Parku Etnograficznym w Tokarni. W tradycji ludowej początek listopada wiązał się z wyjątkowym okresem przejścia. Wierzono, że właśnie wtedy duszom zmarłych łatwiej jest przekroczyć granicę zaświatów i odwiedzić dawne domy. Dlatego mieszkańcy wsi przygotowywali dla nich poczęstunek, zostawiając na stole lub parapecie odrobinę jedzenia.

– Dzień Wszystkich Świętych, czyli 1 listopada, i Dzień Zaduszny, obchodzony 2 listopada, wpisują się w taki przełomowy czas. Kończy się rok obrzędowy, kończy się rok liturgiczny, niebawem zacznie się nowy. Ten czas przełomu jest też okresem, kiedy kontakt z zaświatami jest jakby łatwiejszy. Wierzymy, że dusze zmarłych przychodzą odwiedzić ten świat doczesny. Są jeszcze domy, w których, tak kolokwialnie mówiąc, zastawia się coś dla duszka. Odrobinę jedzenia na stole, na parapecie, aby dusze, które schodzą na ziemię zobaczyć, co u nas słychać, mogły się posilić – opowiada Aleksandra Imosa z Muzeum Wsi Kieleckiej.

Tatarczuchy dla „świętych ludzi” i uchylone drzwi kościołów

Wiedzę o dawnych zwyczajach Kielecczyzny zawdzięczamy między innymi zapisom księdza Władysława Siarkowskiego, XIX-wiecznego etnografa współpracującego z Oskarem Kolbergiem. Opisywał on m.in. tradycję wypiekania specjalnego pieczywa dla wędrownych żebraków, nazywanych „dziadami proszalnymi” lub „świętymi ludźmi”.

– W okolicach Kielc przygotowywano specjalny wypiek, tatarczuchy z mąki gryczanej. W okolicach Pińczowa pieczono specjalne chleby z mąki żytniej. Krojoną na kromki żywność dawano żebrakom, czyli dziadom proszalnym. Mówiono o nich „święci ludzie”. W zamian za otrzymany dar, który składali do specjalnych płóciennych toreb, modlili się za dusze naszych zmarłych – wyjaśnia Aleksandra Imosa.

Z dawnymi wierzeniami wiązało się również przekonanie, że dusze potrzebują światła, które pomoże im odnaleźć drogę. Współczesnym odpowiednikiem dawnych ogni są znicze zapalane na grobach.

Wierzono także, że w zaduszkowe noce dusze zmarłych uczestniczą w nabożeństwie odprawianym przez duszę zmarłego księdza. Aby mogły wejść do świątyni, należało uchylić drzwi kościoła. 

Przesądy i symole 

Z okresem zaduszkowym wiązały się również przesądy dotyczące przedmiotów codziennego użytku oraz przygotowania zmarłych do pochówku. Według niektórych wierzeń upuszczonych w tych dniach przedmiotów nie należało od razu podnosić.

– Jeśli w tych dniach, w wigilię Wszystkich Świętych, w sam dzień Wszystkich Świętych czy w Dzień Zaduszny, wypadnie nam z ręki jakieś narzędzie – sztućce, nożyczki, długopis – nie podnośmy go. Zróbmy to dopiero po Dniu Zadusznym, aby dusze zmarłych mogły z niego skorzystać. Nie przeszkadzajmy im w czynieniu swojej powinności – opowiada przewodniczka.

Szczególne zasady obowiązywały również podczas przygotowywania ubrań do trumny. Mężczyznom szyto lnianą koszulę śmiertelną. Podczas pracy nie wolno było wiązać supełków, ponieważ wierzono, że mogłyby uwięzić duszę. Krawiec nie powinien też przegryzać nici, by nie nabawić się bólu zębów.

Kobiety natomiast ubierano w podwójny zestaw odzieży: dwie bluzki i dwie spódnice. Zapasowy strój miał przydać się w zaświatach, gdyby pierwszy się zużył.

Znak przebaczenia

Dawne obyczaje związane z pamięcią o zmarłych miały także wymiar symboliczny. Jeden z nich wiązał się z pojednaniem z osobami, z którymi nie udało się pogodzić za życia.

– Czas Wszystkich Świętych to również czas pojednania z osobami, z którymi za życia nie zdążyliśmy się pogodzić. Jeśli położymy na grobie dłoń albo dotkniemy go czapką, oznacza to, że wybaczamy tej osobie i pozwalamy jej iść dalej. Pamiętajmy o tym, odwiedzając cmentarze. Wizyta na grobach nie powinna być wydarzeniem towarzyskim czy rewią mody. Dajmy sobie czas ciszy, zadumy i wspomnień. Połóżmy dłoń na płycie nagrobnej i wybaczmy – podkreśla Aleksandra Imosa.

Choć wiele dawnych zwyczajów, takich jak zostawianie jedzenia dla dusz czy wypiekanie chleba dla dziadów proszalnych, odeszło w zapomnienie, początek listopada nadal pozostaje czasem pamięci o zmarłych. To okazja do modlitwy, refleksji i wspominania tych, których już z nami nie ma.

CZYTAJ DALEJ