Inwestor wiatrowy: „Do zobowiązań wobec Imielna podchodzimy bardzo poważnie”
Farma wiatrowa, jak żadna inna inwestycja, powstaje w bliskiej współpracy z mieszkańcami. Dlatego jesteśmy na miejscu, rozmawiamy o konkretnych oczekiwaniach i nie uchylamy się od żadnej odpowiedzi. Oferujemy stabilny kapitał, otwartość w działaniu i gwarancję, że dotrzymujemy słowa – mówi Karol Bieliński z GreenFuture Energy.
Dlaczego uznaliście gminę Imielno za dobre miejsce dla energetyki wiatrowej?
Szukając miejsca, w którym chcemy rozpocząć rozmowy o inwestycji, zawsze najpierw analizujemy szereg czynników – od warunków wiatrowych, przez ukształtowanie terenu, po możliwości przyłączenia energii do sieci. Gmina Imielno okazała się miejscem o dużym potencjale dla rozwoju tego typu projektów.
Nigdy nie rozpoczynamy działań wyłącznie na podstawie przypuszczeń czy wstępnych założeń. To kwestia szacunku dla mieszkańców, właścicieli gruntów i samorządu. Nie chcemy angażować ich czasu w przedsięwzięcie, które już na starcie miałoby niewielkie szanse powodzenia.
Zawsze działamy otwarcie - jeśli informujemy, że podpisaliśmy określoną liczbę umów i projekt nabiera realnych kształtów, nasi partnerzy mogą mieć pewność, że tak właśnie jest.
Na co mieszkańcy powinni zwracać uwagę, rozważając współpracę z inwestorem?
W równie niespokojnych czasach, w jakich żyjemy, na pewno kluczowa jest stabilność firmy. Jako spółka mamy zapewnione finansowanie przez duży regionalny fundusz inwestycyjny Impax Asset Management, którego aktywa wynoszą ponad 44 mld euro.
Dlatego fakt, że źródło naszego finansowania znajduje się na tym samym kontynencie, ma tak duże znaczenie?
Nieprzewidywalne konflikty i międzynarodowe zawirowania mogą wpływać na sytuację inwestorów. W ostatnich miesiącach obserwujemy to chociażby w związku z napięciami na Bliskim Wschodzie czy w Ameryce Południowej. To pokazuje, że lokalność kapitału może mieć ogromne znaczenie.
Co jeszcze poza finansami warto wziąć pod uwagę?
Powiem krótko: ludzi. Nasz zespół to osoby z prawie dwudziestoletnim doświadczeniem w branży, które współtworzyły znaczące projekty wiatrowe w Polsce, o wartości kilkuset milionów zł każdy. To też wiele lat budowania zaufania wśród samorządów i mieszkańców.
Również w gminie Imielno nie jesteśmy anonimowi. Regularnie spotykamy się z właścicielami gruntów, odbieramy od nich telefony, jasno tłumaczymy warunki współpracy.
Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że w naszej pracy to nie liczby i dane są kluczowe, ale właśnie te międzyludzkie relacje po obu stronach oparte na zrozumieniu. Bez tego nic się nie da zbudować.
Z tego co wiem, koncentrujecie się nie tylko na rozmowach o umowach, ale też jesteście obecni chociażby na gminnych meczach.
Niektórzy inwestorzy włączają się w tematy ważne dla gminy dopiero wtedy, gdy projekt ma już zapewnione wszystkie niezbędne zgody. My mamy zupełnie inne podejście. Wychodzimy z założenia, że znajomość z mieszkańcami buduje się dużo wcześniej. Dlatego od początku staramy się być obecni przy wydarzeniach ważnych dla mieszkańców, ważnych dla gminy.
Wiemy, że miejscową dumą jest GKS Imielno, dlatego zdecydowaliśmy się zostać partnerem klubu i mocno trzymamy kciuki za jego sukcesy. Angażujemy się też w konkretne wydarzenia, np. w Sportowy Dzień Dziecka, podczas którego zorganizowaliśmy konkurs plastyczny, w którym do wygrania były atrakcyjne nagrody.
To oczywiście potrzebne wsparcie, ale ktoś może powiedzieć, że interesowne.
Nie ukrywam, że zależy nam na powodzeniu projektu. Moglibyśmy biernie czekać na wszystkie zgody administracyjne i dopiero wtedy pojawić się z takimi działaniami. To jednak nie jest nasz sposób pracy.
Farma wiatrowa to projekt, jak żadna inna inwestycja, powstaje w tak bliskiej współpracy z ludźmi. A dobra współpraca polega na tym, że rozumiemy miejsce, w którym działamy. Nie da go się poznać zza biurka, ale już kibicując z mieszkańcami podczas meczu, jak najbardziej.
Zorganizowaliście też konsultacje społeczne.
Tak, pierwsze takie spotkanie odbyło się z naszej inicjatywy 23 kwietnia. Zaprosiliśmy na nie również ekspertów od ochrony środowiska i planowania przestrzennego, żeby uczestnicy uzyskali pełną informację na temat wszystkich interesujących ich kwestii, m.in. odległości turbin od zabudowań, możliwości dalszego prowadzenia działalności rolniczej, zjawiska migotania cienia.
Podczas tego spotkania wywiązała się bardzo ciekawa dyskusja na temat tego, jak podobne inwestycje były realizowane kiedyś i dlaczego obecne prawne rozwiązania skuteczniej zabezpieczają mieszkańców. Myślę, że obecne tam osoby potwierdzą, że nie uchylaliśmy się przed żadnymi pytaniami, a wręcz zachęcaliśmy do ich zadawania.
Natomiast nie chcemy na tym poprzestawać. Można do nas napisać i zadzwonić. Jesteśmy też na gminnych wydarzeniach, właśnie po to, żeby w każdym momencie można było do nas podejść i porozmawiać.
Nie wszyscy mieszkańcy są zwolennikami farm wiatrowych. Jak podchodzicie do takich głosów?
To naturalne. Każda większa inwestycja budzi pytania i różne opinie. Nie przyjechaliśmy do Imielna po to, żeby kogokolwiek przekonywać na siłę. Przychodzimy z konkretną propozycją i poddajemy ją pod dyskusję.
To m.in. dodatkowe wpływy podatkowe dla gminy - ok. 240 tys. zł rocznie od każdej turbiny - które mogą wracać do mieszkańców w postaci nowych dróg, chodników czy innych inwestycji. Korzyści odniosą również właściciele gruntów i działek, przez które przebiegałyby elementy związane z projektem, takie jak kable czy drogi dojazdowe. Te ostatnie wybudujemy lub wyremontujemy na własny koszt, a korzystać z nich będą mogli wszyscy mieszkańcy.
Podczas budowy inwestycji potrzebne są też różne surowce, maszyny, sprzęt. Nie chcemy ich wozić przez pół Polski, ponieważ byłoby to nieracjonalne, dlatego będziemy je kupować od tutejszych firm. Również w gminie będziemy szukać pracowników.
Nie chcemy obiecywać rzeczy niemożliwych. Chcemy natomiast wspólnie z mieszkańcami i samorządem zastanawiać się, jak sprawić, aby potencjalne korzyści z inwestycji miały znaczenie właśnie w Imielnie.
Masz dodatkowe pytanie? Napisz: kontakt@greenfuture.com.pl