Czy dwukadencyjność na stanowiskach prezydenta, burmistrza czy wójta powinna zostać zniesiona? Zwolennicy likwidacji wskazują na cenne doświadczenie wielu samorządowców i ograniczenie wolności wyboru. Przeciwnicy – na nepotyzm i zabetonowane układy.
Zmiany w przepisach o dwukadencyjności prezydentów, burmistrzów i wójtów wprowadzono w styczniu 2018 roku – jeszcze za rządów Zjednoczonej Prawicy. Przepis od początku miał swoich zwolenników, jak i przeciwników.
W województwie świętokrzyskim jest wiele przypadków włodarzy, którzy nie będą mogli stanąć w wyborcze szranki po raz kolejny. Jednym z nich jest Marek Materek, prezydent Starachowic.
– Dla mnie przepis dotyczący dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów jest niekonstytucyjny, dlatego że odbiera części obywateli naszego kraju prawo do kandydowania, a innym obywatelom prawo do wybierania swoich przedstawicieli – mówi Marek Materek.
Nie brakuje też innych przykładów. Marian Buras Morawicą rządzi już od 1990 roku. Przez 26 lat był jej wójtem, a od 2017 roku burmistrzem. On również jest przeciwnikiem przepisów.
– Bez względu na to, czy zmienią się przepisy, czy nie, i tak nie będę kandydował, więc stać mnie na obiektywizm. Powiem tak: ten przepis jest po prostu szkodliwy. Jeżeli ktoś będzie kiepski, to ludzie po prostu sami go odwołają. Po co więc wprowadzać administracyjne ograniczenia? – pyta Marian Buras.
Nieco inaczej na sprawę patrzą eksperci. Politolodzy, choć dostrzegają pewne mankamenty dwukadencyjności, widzą jednak również jej zalety. Dr Agnieszka Zaremba, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, zwraca uwagę przede wszystkim na ryzyko zbyt silnego umocowania jednej osoby w lokalnej władzy.
– Czasami, szczególnie w mniejszych gminach, doprowadza się do sytuacji, w której betonuje się zarówno urząd, jak i wszystkie instytucje podległe urzędowi. Moim zdaniem dwukadencyjność ogranicza tego rodzaju złe zjawiska – twierdzi dr Agnieszka Zaremba.
Temat dwukadencyjności tak naprawdę od samego początku wzbudza duże emocje. Przypomnijmy, że jakiś czas temu prezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że nie podpisze ustawy, która miałaby ją likwidować. Na razie przepisy pozostają więc bez zmian. Wiele wskazuje na to, że niektórzy włodarze będą musieli opuścić swoje stanowiska.