Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Fot. pexels.com
Depresja w czasach pandemii i społecznej stygmatyzacji
Adrianna Linertowicz
2021.01.08 09:38

Zapada na nią około 10 procent ogólnej populacji. W Polsce zmaga się z nią około 1,5 mln Polaków – to prawie tyle, ile wynosi ludność Warszawy. Dane te mogą być jednak zaniżone, ponieważ nie każda osoba cierpiąca na depresję korzysta ze wsparcia specjalisty. Z kolei ze statystyk Komendy Głównej Policji wynika, że w 2019 roku 5 255 osób usiłowało targnąć się na swoje życie. W samym województwie świętokrzyskim było to aż 190 osób. 

Obecnie z powodu pandemii zapadalność na depresję jest większa. Wiele osób nie może pożegnać się z bliskimi, którzy odchodzą w szpitalach. Przez to nie są też w stanie przeżyć żałoby w odpowiedni sposób. Specjaliści zwracają również uwagę na to, że obecnie na diagnozowanie depresji ma wpływ społeczna stygmatyzacja osób cierpiących na zaburzenia natury psychicznej.

– Jest to zagadnienie trudne ogólnie, a szczególnie teraz, w okresie pandemii COVID-19, gdy częściej mamy do czynienia z tematyką żałoby. Zjawisko to przybiera na sile, ponieważ mówimy tu również o zgonach osób młodych – mówi psycholog, Katarzyna Oberda.

– To są podwójne dramaty. Pierwszym, potężnym ciosem jest utrata bliskiej osoby, a drugim brak możliwości jej pożegnania i właściwego przeżycia żałoby. W tym obszarze depresja pojawia się bardzo często. W szpitalach, na oddziałach covidowych codziennie mają miejsce tragedie, które sprawiają, że dla ludzi z dnia na dzień ich życie traci sens - dodaje Oberda.

Jak przyznaje, w swojej pracy spotyka się obecnie z ludźmi, którzy zauważają u siebie pogorszenie nastroju i stopniowo wpadają w pułapkę depresji. Może się to wiązać z ograniczeniem interakcji międzyludzkich, poczuciem osamotnienia, izolacją, lękiem oraz chronicznym zmęczeniem. Organizm pozostaje w stanie ciągłego napięcia, którego nie może w żaden sposób rozładować. A ta choroba ma to do siebie, że lubi narastać stopniowo. Nie pojawia się z dnia na dzień. Pęcznieje w umyśle chorego jak ryż w torebkach, karmi się sama sobą i ostatecznie pozostawia pustkę, w której jednak nie ma miejsca na spokój. – Nie pomaga też ciągłe bombardowanie dołującymi informacjami o koronawirusie – nadmienia psycholog.

Z przeprowadzonych badań wynika również, że od marca ubiegłego roku coraz częściej sięgamy po używki takie, jak papierosy czy alkohol. Wzrosło też zapotrzebowanie na antydepresanty. Specjaliści dodają, że równie dużym problemem w obecnych czasach jest społeczna stygmatyzacją, z którą stykają się osoby cierpiące na depresję. Jest to jeden z głównych powodów odkładania wizyty u lekarza.

- "Ogarnij się. Inni mają gorzej. Co ty wiesz o prawdziwych kłopotach. Niedługo wszystko się ułoży". Tak, spotykałam się z takimi komentarzami na co dzień, również ze strony najbliższych mi osób. Kiedyś naprawdę wstydziłam się tej choroby. Na terapię zaczęłam chodzić w tajemnicy przed wszystkimi - przyznaje Karolina, która od wielu lat zmaga się z chorobą.

Osoby cierpiące na depresję potwierdzają, że choroba nierzadko jest społecznie bagatelizowana, a problemy tych, którzy się z nią zmagają – trywializowane. Dochodzi do tego także społeczna obawa przed szeroko rozumianymi chorobami psychicznymi.

 - Psychiatryk, oddział zamknięty, pokój bez klamek, kaftan bezpieczeństwa. Tępe spojrzenie, ślinotok, brak kontaktu z rzeczywistością. Taki obraz osoby zmagającej się z zaburzeniami natury psychicznej wciąż pokutuje w przekonaniu wielu ludzi, chociaż żyjemy w XXI wieku i powstaje mnóstwo kampanii edukacyjnych, które poświęcone są tym problemom. To bardzo krzywdzące, ale tak niestety jest - dodaje Karolina.

Specjaliści przyznają, że problem bagatelizowania depresji powszechnie występuje we współczesnym społeczeństwie.

– W ogólnym przekonaniu depresja nadal bywa błędnie utożsamiana ze słabością charakteru i nieradzeniem sobie z życiem. W oparciu o swoją praktykę psychologiczną mogę powiedzieć, że to podejście zniewala i blokuje osobę chorą przed podjęciem leczenia lub poszukiwaniem jakiejkolwiek formy pomocy. Takie społeczne napiętnowanie sprawia, że chorzy jeszcze bardziej zamykają się w sobie – przyznaje Katarzyna Oberda.

Jak tłumaczy psycholog, może to prowadzić do tragicznego finału.

– Zrozumienie często przychodzi za późno. Zdarza się, że o przyczynie depresji bliscy chorującej osoby dowiadują się dopiero w momencie, w którym ta popełnia samobójstwo – mówi Oberda. – Dlatego tak ważne jest wsparcie rodziny i przyjaciół. Osoba cierpiąca na depresję potrzebuje pomocy, nie tylko tej specjalistycznej. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że farmakoterapia jest skuteczna, ale tylko wówczas wtedy, gdy idzie w parze z psychoterapią i gdy chorujący otoczony jest opieką najbliższych. Szczególnie teraz, w tych wyjątkowo ciężkich czasach, w jakich przyszło nam żyć.

Jeżeli podejrzewasz depresję u siebie lub u kogoś ze swoich bliskich, podpowiadamy, gdzie możesz znaleźć pomoc:

- Całodobowe Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym (Fundacja ITAKA) – tel. 800 70 22 22

- Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna – tel. 22 425 98 48

- Antydepresyjny Telefon Zaufania – tel. (22) 484 88 01

- Antydepresyjny Telefon Forum Przeciwko Depresji – tel. (22) 594 91 00

- Bezpłatny i ogólnopolski telefon zaufania dla dzieci – tel. 116 111

- Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia” – tel. 801 120 002

- „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej – tel. 800 112 800

By uzyskać więcej praktycznych informacji, odwiedź też następujące strony internetowe:

Stop DepresjiFundacja Twarze DepresjiForum Przeciw Depresji

NAJNOWSZE

OSTATNIA AKTUALIZACJA

95
6,42
98
6,69
ON
6,75
LPG
3,44
BP
al. Księdza Jerzego Popiełuszki 9, Kielce

CENY PALIW

SPRAWDŹ CENY AKTUALIZUJ

CZYTAJ DALEJ