„Złocisto-krwiści” tym razem zrealizowali jedynie część zadań wyznaczonych na starcie z Polonią Warszawa. Korona na własnym terenie zdobyła jeden punkt. Jednak drużyna Ojrzyńskiego mecz 25. kolejki T-Mobile Ekstraklasy mogli pokusić się nawet o zwycięstwo.
- Mecz fatalnie się dla nas ułożył. Straciliśmy szybko bramkę, choć – z drugiej strony – mieliśmy jeszcze mnóstwo czasu, aby odrobić straty. Od 20. minuty zebraliśmy się do kupy, zaczęliśmy przeprowadzać dobre akcje. W 34. minucie, po zamieszaniu w polu karnym, dograniu Pavola Stano do Maćka Korzyma, sam nie wiem, jak ta bramka dla nas nie padła. Gdybyśmy strzelili gola, na pewno grałoby się nam łatwiej. Co z tego, że oddaliśmy 20 strzałów na bramkę, skoro tylko 4 z nich były celne - przyznaje Leszek Ojrzyński, szkoleniowiec "żółto-czerwonych".
Kolejne starcie Korony w najbliższą sobotę. Tego dnia kielczanie zmierzą się na wyjeździe z Wisłą Kraków.