Mija 16 lat od katastrofy smoleńskiej. Dziś (piątek 10 kwietnia), w Kielcach odbyły się uroczystości upamiętniające 96 ofiar tej tragedii. 10 kwietnia 2010 roku polska delegacja, na czele z prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego małżonką, udała się do Smoleńska, by wziąć udział w obchodach rocznicy Zbrodni Katyńskiej.
Kwiaty i znicze złożono między innymi przed Tablicą Epitafium na murze katedralnego Ogrójca.
– 16 lat temu, 10 kwietnia 2010 roku, plac Najświętszej Maryi Panny w Kielcach przypominał warszawskie Krakowskie Przedmieście. Na murze Ogrójca zawieszony był portret prezydenta Lecha Kaczyńskiego, obok znajdował się portret wicepremiera Przemysława Gosiewskiego. Gromadzili się tu kielczanie i wszyscy, którzy przeżywali ogromny ból na wieść o katastrofie. Było morze kwiatów i zniczy. Tamten dzień jednoczył Polaków w cierpieniu. Ponieśliśmy ogromną stratę – zginęli wszyscy, którzy jechali, by uczcić ofiary Zbrodni Katyńskiej – mówi senator Krzysztof Słoń.
Ofiary tragedii upamiętnił również Robert Piwko, naczelnik kieleckiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej. Przypomniał, że w katastrofie zginął także prezes IPN Janusz Kurtyka.
– 6 kwietnia, na kilka dni przed wylotem, zorganizował swoją ostatnią konferencję prasową. Zachęcał wtedy do poznawania historii Zbrodni Katyńskiej oraz prawdy o manipulacjach i kłamstwach wokół niej. 10 kwietnia, lecąc do Smoleńska z publikacjami IPN, zginął w tej katastrofie – podkreśla.
Kwiaty i znicze złożono także przed pomnikiem Przemysława Gosiewskiego przy ulicy Warszawskiej. W uroczystościach wzięli udział przedstawiciele władz województwa i powiatu, samorządowcy oraz przedstawiciele środowisk społecznych.
– Dziś, w zadumie i ciszy, ale też we wspólnocie, wspominamy wszystkie 96 ofiar katastrofy smoleńskiej. To dzień, który przypomina nam o obowiązku pamięci, wobec tych, którzy zginęli, ale także wobec przyszłych pokoleń – mówi Renata Janik, marszałek województwa świętokrzyskiego.
Postać wicepremiera Przemysława Gosiewskiego wspominał również Marek Mazur, jego wieloletni współpracownik.
– Byłem związany z nim od 2004 roku. Najpierw jako stażysta, później jako współpracownik, a następnie doradca w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Był niezwykle pracowitym człowiekiem, całkowicie oddanym ludziom i sprawom regionu świętokrzyskiego. Zawsze myślał o innych, często kosztem życia prywatnego – mówi.
Wspominając dzień katastrofy, zaznacza, że był to dla niego ogromny wstrząs.
– Byłem wtedy w Kielcach. Niedługo po informacji o katastrofie dowiedziałem się, że był na pokładzie. To był ogromny wstrząs. Nie zdążyłem wręczyć mu prezentu – krawata, który do dziś noszę przy ważnych okazjach. Miałem mu go dać po powrocie ze Smoleńska. Nie zdążyłem.
Przypomnijmy, że 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem zginęła 96-osobowa delegacja państwowa, udająca się na obchody rocznicy Zbrodni Katyńskiej. Wśród ofiar byli m.in. prezydent Lech Kaczyński, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, działaczka „Solidarności” Anna Walentynowicz, a także parlamentarzyści, ministrowie, duchowni i przedstawiciele wielu instytucji publicznych.