Uniwersytet Jana Kochanowskiego szuka oszczędności i zwalnia pracowników obsługi. Wypowiedzenia otrzymało już 20 osób (szatniarki, portierzy, sprzątaczki, pracownicy gospodarczy).
– Ma to związek z sytuacją ekonomiczną uczelni mi mniejszą liczbą studentów. W 2000 roku na UJK studiowało 29 tysięcy osób, a w listopadzie ubiegłego roku 16,5 tysiąca – tłumaczy Jacek Semaniak, rektor UJK.
Zapowiada, że zwolnieni nie pozostaną bez pracy. – W przetargach na obsługę administracyjną jest zapis, że pierwszeństwo otrzymają firmy, które zatrudniły zwolnionych przez nas pracowników – zapewnia rektor.
/MC/