Dziś (4 lipca) przypada 80. rocznica pogromu w Kielcach. Świętokrzyska „Solidarność” upamiętniła te tragiczne wydarzenia złożeniem kwiatów przed kamienicą przy ulicy Planty 7.
Związkowcy od lat organizują obchody tej rocznicy. Pierwsze takie wydarzenie odbyło się w 1981 roku.
– W jednym z pierwszych numerów „Tygodnika Solidarność” prof. Krystyna Kersten napisała prawdę o tej zbrodni. Od lat 80-tych przychodzimy tu z kwiatami z napisem „Ofiarom prowokacji UB”. Dziś okazuje się, że nie tylko UB, ale przede wszystkim NKWD. Coraz częściej historycy to potwierdzają. Obchody organizujemy od czasu stanu wojennego. Wówczas zabierano nas na "dołek", ale nie zniechęciło nas to. Musimy dawać świadectwo prawdzie – mówił Waldemar Bartosz, szef świętokrzyskiej „Solidarności”.
Jak podkreślał dr Ryszard Śmietanka-Kruszelnicki, okoliczności tych wydarzeń w dalszym ciągu nie są do końca znane.
– Wiedza o 4 lipca 1946 roku z pewnością jest coraz większa. Od kilku lat prowadzę badania bardziej intensywnie. W ostatnim czasie zająłem się stanem bezpieczeństwa w Kielcach i okolicy. Stwierdzam ściśle, że współodpowiedzialni za tę próżnię władzy, kilkugodzinną anarchię, podczas której doszło do pogromu byli oficerowie dowodzący jednostkami w Kielcach. Mówimy tu nie tylko o aparacie bezpieczeństwa, ale także o wojsku. Funkcjonowało tam wielu oficerów sowieckich – podkreślał dr Ryszard Śmietanka-Kruszelnicki, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej, który bada sprawę pogromu Żydów w Kielcach. Naukowiec dodał, że nazwa „pogrom kielecki” stygmatyzuje Kielczan i wskazuje ich jako winnych.
– Uważam, że powinniśmy mówić o pogromie w Kielcach. Tym bardziej, że są to bardzo nietypowe wydarzenia. Wielu badaczy oskarża mieszkańców naszego miasta o udział w tej zbrodni. Jeśli jednak przyjrzymy się wszystkim źródłom, to okazuje się – i jest to zdumiewające – że świadkowie wymieniają jedynie kilka osób i nie rozpoznali wśród nich swoich sąsiadów. To jest bardzo dziwne. Natrafiłem także na informacje i to będę badał – o udziale w pogromie grupy zorganizowanej spoza naszego województwa – tłumaczył historyk.
W uroczystości wziął udział senator Krzysztof Słoń.
– 80 lat temu to nie powinno się w ogóle wydarzyć, ale też nie powinno być nazywane według naszej aktualnej wiedzy pogromem kieleckim, tylko ubeckim pogromem kieleckim. To wydarzenie pokazuje, jak łatwo jest manipulować tłumem, jak łatwo umieścić w nim prowokatorów po to, żeby osiągnąć zamierzone cele – podkreślał nasz rozmówca.
Przypomnijmy, że według ustaleń pionu śledczego IPN w zajściach zginęło 37 osób narodowości żydowskiej i troje narodowości polskiej.