48-latek z Kielc stracił samochód po tym, jak zostawił go do naprawy w jednym z warsztatów.
Kiedy zgłosił się po odbiór, auta nie było, a właściciel przyznał, że tej nocy w warsztacie pił alkohol ze znajomymi i nic nie pamięta. Na szczęście dla kielczanina, jeszcze przed zgłoszeniem kradzieży policjanci z Daleszyc znaleźli jego porzucony samochód na poboczu drogi, auto nie miało tablic rejestracyjnych, złodzieje wymontowali też lampy i zderzak.
Jak się okazało, odpowiedzialny za zniknięcie samochodu był 17-latek, który przebywał na zakrapianym alkoholem spotkaniu. Mężczyzna trafił już do policyjnego aresztu.