14 listopada obchodzimy Światowy Dzień Cukrzycy. Data nie jest przypadkowa... Właśnie tego dnia urodził się odkrywca insuliny Frederick Banting. Jak na razie insulina, to jedyny lek, jaki łagodzi skutki cukrzycy. Niestety nie leczy jej zupełnie, a tylko zalecza... Jednak czy cukrzyca to wyrok śmierci?
Frederick Banting odkrył hormon insuliny w 1921 roku. Od tamtego czasu trwały i nadal trwają badania, leczenie i próba ulepszenia sposobów, łagodzenia skutków tej choroby, określanej dziś, mianem cywilizacyjnej. Niestety do chwili obecnej medycyna nie znalazła skutecznej metody na całkowite wyleczenie cukrzycy, ale można z nią żyć.
Coraz lepsze wyniki…
- Jest to choroba przewlekła, z którą pacjent musi co prawda żyć do końca swoich dni, ale to życie może być normalne, fajne, może również przebiegać bez inwalidztwa, a co najważniejsze, może być długie. Wynika to z faktu odkrywania coraz to lepszych metod leczenia i dostępności coraz to lepszych leków. To są medykamenty nowej generacji. Co najważniejsze możliwe jest posiadanie własnego sprzętu do pomiaru poziomu cukru w warunkach domowych, a to już niezmiernie dużo - zapewnia dr n. med. Wioletta Mościcka Wojewódzki Konsultant w Dziedzinie Diabetologii
Rośnie również poziom edukacji pacjentów zmagających się z cukrzycą. Taki postęp i ewolucja medycyny, napawa optymizmem i nadzieją, że może jednak kiedyś cukrzyca będzie uleczalna.
Czy cukrzycę możemy sobie „wyhodować”?
Na wiele czynników, w tym przede wszystkim powiązania genetyczne, nie mamy wpływu. Czy jednak przez swoje nieodpowiednie zachowanie, sami możemy zapracować sobie na cukrzycę?
- Cukrzycę typu drugiego, jak najbardziej możemy sobie sami zafundować. Ten typ jest dosyć istotnie powiązany z masą naszego ciała i stylem życia, jaki prowadzimy. Konkretnie chodzi o nadwagę i brak aktywności ruchowej i fizycznej człowieka - mówi dr n. med. Wioletta Mościcka
Nadwaga i brak ruchu…
Badania epidemiologiczne wskazują jasno. Cukrzyca typu drugiego dotyczy ludzi z nadwagą oraz otyłością unikających aktywności fizycznej. Nieobojętne są również czynniki, na które wpływu nie mamy. Są to uwarunkowania genetyczne i nieustanny upływ czasu, czyli starzenie się. O tyle, o ile na te dwa ostatnie czynniki wpływu nie mamy, o tyle możemy kontrolować naszą wagę, co i ile jemy oraz jak często ćwiczymy. Osobą z rodzinnymi skłonnościami do cukrzycy, powinna zapalić się czerwona lampka. Powinni oni często dokonywać pomiarów poziomu cukru, kontrolować swoją masę cała, jak i wprowadzić do swojego trybu życia, aktywność fizyczną. Co to znaczy? Poświęcenie trzydziestu minut dziennie na ćwiczenia, niezbyt ciężkie, ale takie które jesteśmy w stanie wytrzymać. Może to być nawet spacer.
Typ I i II… Który jest bardziej niebezpieczny?
- Obydwa typy są bardzo niedobre. One trochę inaczej skutkują i przebiegają, ale jeden, jak i drugi jest zły i niebezpieczny dla naszego organizmu. Jeden i drugi typ może doprowadzać do inwalidztwa. Wspólnymi dla obydwu typów powikłaniami są ciężkie uszkodzenie wzroku, jego znaczne pogorszenie, aż w końcu całkowita ślepota. Cukrzyca niszczy również nasze nerki, powoduje zawały serca, udary mózgu i amputacje kończyn - mówi dr n. med. Wioletta Mościcka
W Europie, obecnie najczęstszą przyczyną utraty wzroku, czy nieurazowych amputacji kończyn, jest właśnie cukrzyca. Co trzeci pacjent leczony hemodializami czy leczeniem nerko zastępczym, to pacjent chory na cukrzycę. Powodem rozwinięcia sie choroby do tego ostatniego stadium, katastrofalnego dla pacjenta skutkach, jest nieodpowiednie leczenie. Cukrzyca typu pierwszego ze szczególnym „upodobaniem” niszczy właśnie oczy, wzrok oraz nerki. Natomiast cukrzyca typu drugiego bardzo często uszkadza duże naczynia, co skutkuje u pacjentów częstymi udarami mózgu i zawałami serca. Te niemiłe i bolesne przypadłości nie są regułą i w każdym typie cukrzycy może być zupełnie inaczej. Te statystyki są przerażające, ale można je poprawić stosując się do zaleceń lekarzy prowadzących.
Zgrany duet to podstawa
Co najważniejsze duet lekarz-pacjent, to musi być zgrany tandem
- Bardzo wiele zależy od pacjenta. Od lat próbuje przekonywać, że cukrzycę leczą dwie osoby. Lekarz i pacjent. Ten pierwszy ma obowiązek dopasować odpowiednie leczenie i medykamenty, w stosunku do typu cukrzycy i trybu życia danego pacjenta, wyedukowanie i nauczenie go odpowiednich zachowań oraz obserwacji swoich organizmów. Realizatorem zaleceń lekarskich zaś, jest oczywiście pacjent. - kontynuuje dr n. med. Wioletta Mościcka
W relacji pacjent-lekarz obowiązywać powinny wzajemne zrozumienie, uczciwość, prawdomówność, zaufanie, sumienność oraz ciągłe zadawanie pytań. Dobrze wyedukowany pacjent, to osoba, która umie doskonale radzić sobie ze swoją chorobą. Ta edukacja jest o wiele łatwiejsza, jeśli chodzi o pacjentów z cukrzycą typu drugiego, leczoną medykamentami doustnymi, ale i w tym przypadku zdarzają się niesumienni pacjenci.
Niefrasobliwość
- Bardzo ważne jest przestrzeganie zaleceń, jeśli chodzi o dawkę i rodzaj przyjmowanego leku. Dosyć często spotykam się, nie tylko w diabetologii, ale i we wszystkich dziedzinach medycyny, że pacjenci, zapominają lub świadomie pomijają przyjmowanie tabletek. Tłumaczenia są dziecinne, ale katastrofalne w skutkach. A bo zapomniałem, a bo byłem poza domem, a bo wyjechałem i wreszcie a bo myślałem, myślałam, że już wszystko jest w porządku i dwie, a nie trzy tabletki wystarczą. Niestety często się z tym spotykam, właściwie za często. Skutkuje to pogłębianiem się cukrzycowych konsekwencji, zamiast ich leczeniem - tłumaczy dr n. med. Wioletta Mościcka
Dieta i samokontrola
Ważnym elementem w leczeniu cukrzycy, jest postępowanie dietetyczne. To naturalny lek, który pozwala pomóc chorym na cukrzycę. Dobrze jest zrozumieć prośby lekarzy z tym związane. To nie jest złośliwa restrykcja, to wskazówka, jak żyć z cukrzycą i nie cierpieć. To, co jemy i ile jemy, może nam w tej chorobie bardzo zaszkodzić, albo wręcz przeciwnie, bardzo pomóc.
Część pacjentów jest bardzo pilnymi obserwatorami własnego organizmu. Taka obserwacja jest możliwa dzięki gleukometrom, które większość chorych posiada w domu. Dzięki takim „sprawdzianom”, wiedzą co mogą zjeść, kiedy i ile oraz jak reagują na wysiłek fizyczny.
Droga na skróty? Nie! Umiarkowany ruch? Tak!
W przypadku cukrzycy... nie można iść na skróty, nie można oszukiwać lekarza, bo choroby niestety nie oszukamy. Ważnym elementem walki z chorobą jest umiarkowany, aczkolwiek systematyczny wysiłek fizyczny. Jest to naturalny i łatwy sposób, na obniżenie poziomu cukru, jak i obniżenie nadciśnienia oraz poprawiający kondycję. Pacjenci chorzy na cukrzyce typu drugiego, to najczęściej ludzie w wieku 50+. Pracują tak jak przeciętny Polak, czyli za dużo, zbyt wiele czasu poświęcają siedzeniu na kanapie, czy też leżeniu na niej. To wszystko składa się na potencjalne ryzyko wystąpienia cukrzycy, a w przypadku chorego, na pogłębianie sie jej skutków. Nie chodzi wcale o osiąganie wyników sportowych w tej aktywności. Chodzi o sukces w leczeniu, a nie sportowy. Chodzi o rozsądne postępowanie i nauczenie się życia z wrogiem, jakim jest cukrzyca. Z wrogiem, z którym można żyć, ale trzeba stworzyć takie warunki, aby ta walka była wyrównana. Dużo zależy od lekarza, ale najwięcej od pacjenta, a właściwie od jego uczciwości i sumienności.
Czy ja się wyleczę?
Na obecnym etapie badań i wiedzy na temat cukrzycy, lekarze na pytanie pacjenta: Czy się wyleczę? Póki co niestety rozkładają ręce. Choroba póki co nie jest uleczalna.
- Wiem, że pacjenci z uwagą śledzą doniesienia prasowe na temat przeszczepów wysp trzustkowych, czyli metodzie, która znikomej liczby pacjentów potrafi wyleczyć cukrzycę typu pierwszego. Wiem, że pacjenci dopytują również o operację bariatryczne. Ten rodzaj, to chirurgiczny sposób leczenia cukrzycy. Należy jednak pamiętać, że nie są to metody powszechne, ale żyje głęboką nadzieją, że kiedyś się to zmieni i będą to szerzej stosowane metody. Przykro mi to mówić, ale na chwilę obecną mogę powiedzieć, że cukrzycy póki co muszą borykać się z chorobą do końca swoich dni - mówi dr n. med. Wioletta Mościcka
Nie bądź obojętny!
Należy pamiętać, że objawy ataku cukrzycowego są podobne do objawów braku alkoholu, u cierpiących na chorobę alkoholową. Ważne jest jednak, aby umieć wesprzeć i pomóc osobie w potrzebie. Odtrącenie chorych osób, problem z nimi zaczyna się już w przedszkolu i szkole, a przecież cukrzyca wieku nie wybiera. Chorują również dzieci. Nauczyciele i dyrektorzy, niechętnie przyjmują takich uczniów do swoich placówek. To dla nich problem, a tak nie powinno być. Opieka nad takim dzieckiem wymaga odpowiedniego przeszkolenia, począwszy od poznania metody sprawdzenia poziomu cukru we krwi u dziecka.
- Musimy pamiętać, że chorzy na cukrzycę, borykają się z dwoma największymi problemami w życiu. To gwałtowny wzrost lub spadek poziomu cukru we krwi. Obydwie sytuacje mogą doprowadzić do utraty przytomności. Podstawowym „paliwem” dla naszego mózgu jest glukoza. Jeśli jej poziom się obniża, to „silnik” się wyłącza, bo nie ma substancji energetycznej, dzięki której funkcjonuje. Niestety, często taka osoba mylona jest z osoba pijaną, bo tak to rzeczywiście wygląda. W swojej poradni hołduje zasadzie „oflagowania się”. Mamy specjalne opaski na rękę, na których wypisane jest po polsku, angielsku i niemiecku: JESTEM CUKRZYKIEM POMÓŻ MI. Mamy też specjalne karty, informujące o chorobie, zamieszczone w dokumentach, które w pierwszej chwili wyciąga pacjentowi pogotowie, czy policja. Karta przypomina tę bankomatową i zmieści się w każdym portfelu. Ja jednak wychodzę z założenia, iż nie powinniśmy być obojętni wobec żadnego człowieka, leżącego na ulicy, z jakiegokolwiek powodu. W przypadku identyfikacji osoby chorej, koniecznie zadzwońmy po pogotowie. Sami bez odpowiedniego wyszkolenia, nie jesteśmy w stanie takiemu człowiekowi pomóc - radzi dr n. med. Wioletta Mościcka
Nie bądźmy obojętni i obserwujmy swoje otoczenie. Czasami jedna chwila wystarczy, aby uratować komuś życie. Nie bójmy się reagować i pamiętajmy, że życie ludzkie jest wartością najwyższą. Dobrze by było, abyśmy oprócz naszego, pamiętali o innych ludziach, którzy życie, kochają tak samo jak my.