Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Możemy leczyć się za granicą! Czy to się opłaca?
Robert Majchrzyk
2014 grudnia 02, 17:22

Uwaga pacjenci! Możemy leczyć się we wszystkich krajach Unii Europejskiej, nie tylko w nagłych przypadkach. Sejm przyjął ustawę o zmianie zasad świadczeń opieki zdrowotnej, finansowanych ze środków publicznych. To dyrektywa, w sprawie stosowania praw pacjentów, w transgranicznej opiece zdrowotnej. Nie ze wszystkim jest jednak tak kolorowo. Dlaczego?

 

Dlaczego nie wszystko przedstawia się w kolorowych barwach? Jest wiele wytycznych, które pozwalają bądź nie pozwalają na odbycie leczenia poza granicami naszego kraju. Jakie to wytyczne?

- Pacjent może skorzystać z takiego leczenia, które znajduje się w koszyku świadczeń, jakie przewidują polskie lecznice, w innym przypadku NFZ, takich kosztów na pewno nie zwróci. Po drugie, co chyba najważniejsze za takie leczenie pacjent płaci sobie sam, a więc musi przygotować gotówkę jadąc na leczenie za granicą. Dopiero później odpowiednio umotywowane dokumenty, mogą być argumentem do ubiegania się o zwrot tych kosztów. Plusem jest to, że można wybrać sobie dowolną placówkę, prywatną czy państwową, w dowolnym kraju Unii Europejskiej - mówi Beata Szczepanek rzecznik świętokrzyskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia

Bez zgody, ale z obostrzeniami

Chętny na leczenie za granicą nie musi uzyskiwać zgody NFZ, pod warunkiem, że leczenie nie wiąże się z pobytem w szpitalu dłuższym niż jedna noc i jeśli nie występuje konieczność użycia wysoce specjalistycznej i kosztownej infrastruktury lub aparatury medycznej

- W przypadku prostych zabiegów, badań, konsultacji czy wizyty pacjent decyduje o tym sam i nie potrzebuje żadnej zgody. O ile jego pobyt w placówce medycznej, nie przekroczy jednego dnia. Jeśli leczenie wymaga dłuższego niż 24-godzinnego leczenia, to pacjent musi wystąpić o zgodę i pozwolenie do właściwego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia - kontynuuje Beata Szczepanek

Nieprzewidziane komplikacje, niewiedza i znowu koszty

Niestety podczas zabiegów bywa różnie. Pewnych spraw przewidzieć się nie da. Co wtedy, kiedy pojawią się komplikacje zdrowotne wymagające dłuższej hospitalizacji? Pacjent musi liczyć się z tym, że sam za takie leczenie zapłaci

Suma summarum cele, jakie zakłada dyrektywa to krótsze kolejki do lekarza czy na badania w Polsce oraz możliwość wyboru państwa do leczenia się. Niestety z drugiej strony pacjent sam najpierw musi za to leczenie zapłacić. Nie wiadomo jak długo potrwa rozpatrzenie wniosków i zwrot należnej sumy. Ta niewiedza nie zachęca do wyjazdu w celu poprawy kondycji swojego zdrowia.

Jak się rozliczyć?

- Po powrocie do kraju pacjent musi wypełnić odpowiedni formularz. Taki dokument jest do pobrania na stronie internetowej NFZ. Dodatkowo należy przedstawić wszystkie możliwe rachunki za leczenie odbyte za granicą. Musi ono być przetłumaczone na język polski. Kwota zwrotu będzie zależała od cennika takich usług świadczonych w Polsce. Jeśli pacjent wyda więcej, aniżeli jest to przewidziane przez polską służbę zdrowia, dostanie tylko taką sumę, która przewidziana jest w polskim cenniku medycznym - tłumaczy Beata Szczepanek

Oczywiście sytuacja odwrotna, gdzie za leczenie przykładowo pacjent zapłaci 3000 zł, a taka usługa medyczna w Polsce wyceniona jest na 5000 zł, to i tak pacjent dostanie tylko 3000 zł. Należy również pamiętać, że leczenie w ramach dyrektywy transgranicznej nie jest dofinansowane. Musimy mieć świadomość, ze im więcej pieniędzy z budżetu NFZ zostanie przekazanych na leczenie pacjentów za granicą, tym mniej będzie pieniędzy na leczenie chorych w naszym kraju.

Gdzie szukać informacji?

Nowa dyrektywa uprawnia pacjentów do korzystania, bez ograniczeń, z pomocy w innych krajach, w przypadku porad specjalistycznych, procedur jednodniowych czy badań diagnostycznych. Ich pomysłodawcy twierdzą, że to właśnie do tych świadczeń w Polsce kolejki są najdłuższe, a to stanowi narastający i od lat nierozwiązany problem w polskiej służbie zdrowia. Ustawa zakłada powstanie systemu informacyjnego, do którego dostęp będzie zapewniony dla pacjentów. Dotyczyć będzie warunków świadczenia usług zdrowotnych w innych państwach członkowskich UE i zwrotu kosztów leczenia po powrocie. Takich właśnie informacji mają udzielać Krajowe Punkty Kontaktowe w każdym z państw członkowskich. Nowa ustawa nie obejmuje przeszczepów tkanek, komórek czy narządów, opieki długoterminowej oraz szczepień ochronnych.

Nie tylko leczenie… Recepty i leki też!

Pacjenci, którzy skorzystają z odpłatnych usług zdrowotnych w innym państwie UE, będą mogli ubiegać się o zwrot kosztów tych świadczeń od NFZ. Podstawą finansowania leczenia w ramach transgranicznej opieki zdrowotnej będzie rachunek wystawiony przez zagraniczną placówkę opieki medycznej. Pacjenci będą mogli ubiegać się o zwrot kosztów leków lub wyrobów medycznych. Będą one mogły być zakupione w innych państwach UE, na podstawie polskiej recepty albo recepty wystawionej przez lekarza w innym państwie członkowskim. Zwrotowi kosztów podlegają również leki kupione w polskich aptekach na podstawie recept wystawionych przez lekarzy z innych państw członkowskich.

Uzyskanie zwrotu kosztów tych świadczeń będzie uzależnione od wydania zgody przez dyrektora oddziału wojewódzkiego NFZ na ich udzielenie za granicą. Zgody nie będą wydawane w przypadku świadczeń niewymienionych w koszyku świadczeń gwarantowanych lub jeśli świadczenie będzie można wykonać w Polsce w terminie nieprzekraczającym dopuszczalnego czasu oczekiwania. Od decyzji OW NFZ pacjenci będą mogli się odwołać do prezesa NFZ.

Nadzieja matką głupich?

Można więc mieć nadzieję, na lepsze leczenie bez kolejek, trzeba jednak brać pod uwagę ryzyko, jakie się wiąże się z takim leczeniem, czyli przedłużenie pobytu w szpitalu. Trzeba brać pod uwagę mnóstwo formalności związanych z ubieganiem się o zwrot należnej nam sumy. Dochodzą również ewentualne koszty związane z przetłumaczeniem dokumentacji na język polski. Na koniec trzeba wiedzieć, co chcemy leczyć. Bo jeśli danej usługi nie ma w Polskim koszyku świadczeń, daremny nasz hurraoptymizm. Chyba więc warto zastanowić się, czy nie lepiej nieco poczekać i leczyć się w kraju nad Wisłą, a zagraniczne wyjazdy zostawić sobie na wojaże wakacyjne… Czyli tak, jak to było do tej pory. Takie myślenie jednak doprowadza nas do pytania…

Po co te zmiany i po co ta cała dyrektywa?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

CZYTAJ DALEJ