„Solidarność” chce, aby wystawioną na licytację masę upadłościową Kieleckich Kopalni Surowców Mineralnych zakupiła Agencja Rozwoju Przemysłu. Spółka należąca do Skarbu Państwa miałaby w ten sposób doprowadzić „Marmury” do kondycji sprzed prywatyzacji.
Zdaniem związkowców na tym manewrze skorzystaliby również pracownicy, którzy są w posiadaniu 15 proc. akcji KKSM. Obecnie są one bezwartościowe, a powrót kieleckiego przedsiębiorstwa do Skarbu Państwa mógłby to zmienić. W wypadku przejęcia firmy przez prywatnego inwestora, odzyskanie wartości akcji nie będzie możliwe.
Pracownicy nabyli je bezpłatnie w kwietniu 2013 roku, kiedy KKSM był już wstanie upadłości układowej. Te, ze względu na postępowanie upadłościowe, nie mają żadnej wartości. „Solidarność” szacuje, że pracownicy-akcjonariusze mogli stracić od kilku, do 65 tys. zł.
Do przejęcia akcji przez pracowników mogło dojść jeszcze przed ogłoszeniem upadłości. Do tego jednak nie doszło, bo jak zaznacza resort Skarbu Państwa, dotychczasowy zarząd firmy zwlekał z ogłoszeniem przystąpienia do zawierania umów z pracownikami.
– Pracownikom wręczono bezwartościowe akcje. Decyzja była po stronie nie tylko zarządu, ale również Skarbu Państwa – twierdzi Waldemar Bartosz, przewodniczący „S” w Świętokrzyskiem.
Teraz związkowcy zwracają się z petycją do premier Ewy Kopacz o „stosowne działania na rzecz Kieleckich Kopalni Surowców Mineralnych”. Liczą, że głowa rządu wpłynie na urzędników MSP, którzy mogliby złożyć ofertę zakupu „Marmurów”. Cena wywoławcza masy upadłościowej wynosi obecnie 103 mln zł. Termin składania ofert upływa 10 lutego. – Zainteresowanie jest ponadprzeciętne. Ale trudno powiedzieć jak to przełoży się na ilość złożonych ofert – powiedział przed kilkoma dniami Tycjan Saltarski, syndyk KKSM.
„Solidarność” domaga się także zawarcia przez przyszłego inwestora pakietu gwarancji socjalnych. – Poza tym, dobrze będzie jeżeli ewentualny nabywca prywatny był podmiotem branżowym – zaznacza Bartosz.