Na fali popularności akcji społecznej związanej z nałożonym embargiem na polskie jabłka urzędnicy miejscy wpadli na pomysł, jak pożytecznie wykorzystać tę sytuację.
Władze miejskie chcą, żeby po pierwszym września każdy kielecki gimnazjalista codziennie dostawał w szkole jabłko. Jednym z powodów faktycznie jest w pewnym stopniu solidaryzowanie się z tymi, którzy tracą na tych sankcjach. Tak naprawdę chodzi o podjęcie próby zmiany złych nawyków żywieniowych u młodzieży.
Właśnie poszukiwany jest dostawca, który codziennie zapewniać będzie owoce. Do końca roku potrzebnych jest ok 70 ton jabłek. Maksymalny koszt jaki poniesie miasto to 70 tysięcy złotych.