Podczas dzisiejszej (7 maja) sesji Rady Miasta nie zabrakło ożywionej dyskusji na temat budowy drogi S74. Problem w tym, że de facto… nie przedstawiono żadnych nowych informacji.
W kwietniu tego roku wykonawca drogi S74, firma Intercor, przejął teren budowy i rozpoczął pierwsze prace. Trasa, której inwestorem jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, będzie powstawać przez kilka lat i – przynajmniej przez pewien czas – doprowadzi do dużych utrudnień komunikacyjnych w Kielcach.
Z tego powodu podczas dzisiejszej sesji zaplanowano punkt dotyczący właśnie drogi S74. Sama dyskusja i zadawanie przez radnych pytań trwały kilka godzin. Pytań było jednak więcej niż odpowiedzi.
– Zostaliśmy „zalani” pytaniami. Powtórzę to, co powiedziałem podczas sesji: jesteśmy budowlańcami i chcemy tę inwestycję zrealizować jak najlepiej. Poprosiliśmy o możliwość udzielenia szczegółowych odpowiedzi na wszystkie wątpliwości w formie pisemnej. Po pierwsze dlatego, że zajęłoby nam to dziś bardzo dużo czasu. Po drugie, wydaje nam się, że odpowiedź pisemna będzie w stu procentach jasna dla wszystkich – mówi Piotr Krampikowski, dyrektor kieleckiego oddziału GDDKiA.
Rozczarowania takim obrotem spraw nie kryją radni. Zwracają przy tym uwagę, że mieszkańcy również liczyli na dodatkowe informacje.
– Bardzo negatywnie oceniam podejście GDDKiA i to, że nie uzyskaliśmy dziś żadnych nowych informacji. Kielce w najbliższych latach czekają bardzo trudne wyzwania komunikacyjne. Jeśli mamy przez nie przejść suchą stopą, już na tym etapie powinniśmy uzyskać szczegółowe informacje dotyczące tego, jak miasto będzie funkcjonować w czasie robót budowlanych – wyjaśnia Marcin Stępniewski, przewodniczący klubu PiS w Radzie Miasta.
Z tym stanowiskiem zgodziła się w zasadzie większość radnych. Przedstawiciele KO zwrócili również uwagę na inne zagrożenia, które – ich zdaniem – mogą się pojawić.
– Jestem zawiedziony tym, że dzisiaj nie otrzymaliśmy odpowiedzi, ponieważ wykonawca powinien mieć to „w małym palcu”, skoro już wszedł na plac budowy. Moim zdaniem ważną kwestią jest to, jak będzie wyglądała sama organizacja budowy. Czy ciężkie pojazdy będą poruszać się wyłącznie po jej terenie, czy jednak będą ingerować w tkankę miejską. Wyobrażam sobie, że jeżeli wykonawca zniszczy swoim sprzętem drogi, to je odbuduje. Mam też nadzieję, że wszystkie przeprawy piesze, rowerowe i przystanki komunikacji miejskiej – być może w innych lokalizacjach – będą funkcjonować – komentuje Michał Piasecki, przewodniczący klubu KO w Radzie Miasta.
Odpowiedzi na pytania radnych GDDKiA obiecała dostarczyć do przyszłego wtorku (12 maja).