Radni nie mają zgody na przeprowadzenie przez Komisję Rewizyjną kontroli w kieleckim klubie, która miała odbyć się na początku lutego. – Komisja rewizyjna Rady Miasta nie może kontrolować spółek komunalnych – mówi prezydent Wojciech Lubawski. – Mam na ten temat inną opinię – ripostuje radny Robert Siejka.
Włodarz miasta zaznacza, że Siejka może przeprowadzić kontrolę w klubie, ale nie jako przewodniczący komisji rewizyjnej. – Zdania nie zmienimy. Takie jest stanowisko prawników. Powiedziałem o tym wyraźnie zarówno na konwencie, jak i podczas obrad – dodaje Lubawski.
– Przewodniczący Rady Nadzorczej Korony i prezydent, posiłkując się swoimi opiniami prawnymi, twierdzą że nie ma możliwości prawnej przeprowadzenia tej kontroli. Po czym następnie mówią, że Rada Nadzorcza może pozwolić osobom nawet indywidualnym oraz prywatnym na kontrolowanie, i w drodze uchwały podjąć takie decyzje. Gdyby była dobra wola, równie dobrze Rada Nadzorcza może podjąć uchwałę dopuszczającą ten trzyosobowy zespół. Nikt tu prawa nie łamie – mówi Siejka.
Prezydent w zamian zaproponował, żeby przewodniczący Komisji Rewizyjnej Rady Miasta przeprowadził kontrolę z upoważnienia Rady Nadzorczej klubu. Zdaniem Roberta Siejki jest to bezcelowe. – Komisja rewizyjna sporządza po kontroli protokół dla radnych. Kiedy upoważni mnie do tego Rada Nadzorcza, raport nie trafi do Rady Miasta, a do Rady Nadzorczej – komentuje Siejka.
– Wydawało się, że temat jest zamknięty. Okazało się, że wszystko wraca i ma wejść jednak komisja rewizyjna. Na to zgody pan Siejka nie dostanie. Najwyraźniej nie chodzi o żadną kontrolę, tylko o wzbudzenie złego wrażenia na temat Korony – podkreśla włodarz miasta.
– Oni nie chcą precedensu, tego, by komisja rewizyjna weszła do spółki komunalnej. Dobrze wiedzą, że gdyby na to pozwolili, za pół roku pojawią się wnioski o skontrolowanie innych spółek miejskich – twierdzi Robert Siejka.