Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM

KOŚCIÓŁ

[Wywiad] Biskup Jan Piotrowski: Peru potrzebuje misjonarzy

piątek, 09 sierpnia 2019 09:14 / Autor: Katarzyna Bernat
Katarzyna Bernat

Rozmowa z Biskupem Kieleckim Janem Piotrowskim

Wizytował Ksiądz Biskup misjonarzy diecezji kieleckiej pracujących w Peru. Jakim krajem jest Peru?

            To jeden z większych krajów w Ameryce Południowej, liczy około 1 200 tys. kwadratowych. Wyróżnia się: wybrzeże, góry Andy i dżungle. Żyje tam ponad 30 milionów ludzi. Jest to kraj uroczy w swej naturze i ludziach, zachowujący swoje tradycyjne społeczności różnych ludów indiańskich, zwłaszcza w Amazonii. Jest to kraj, który został odkryty przez Hiszpanów, z jego kulturą  Inków, słynną górą Machu Picchu oraz znakami z Nazca, które odczytuje się z lotu samolotem. To piękne kościoły w Limie i Arequipa. To uniwersytet katolicki oraz archidiecezja istniejąca od połowy XVI wieku.

            W Peru jest także zaznaczona obecność Polaków. Na przykład inżynier Ernest Malinowski budował kolej andyjską, która tam do dziś funkcjonuje. Na przełęczy Ticlio mierzącej 4818 metrów jest jego pomnik wybudowany z okazji setnej rocznicy śmierci. Poza tym spotkamy polskie nazwiska architektów, historyków, botaników, którzy wpisali się na stałe w historię Peru.

Jaka jest tam sytuacja Kościoła katolickiego?

            Kościół katolicki w tym kraju jest wciąż młody i potrzebuje wsparcia duchowego, materialnego i osobowego. Są tam utworzone diecezje i wikariaty apostolskie bezpośrednio podległe Ojcu Świętemu. W jednym z nich - San Ramón, który powstał w 1956 roku, pracują dwaj nasi księża: ks. Grzegorz Pańczyk i ks. Tomasz Cieniuch. Przez kilka lat pracował tam także ks. Jerzy Majka. Wikariat liczy około 80 tysięcy km kwadratowych, a więc odpowiada wielkości Austrii, z populacją ponad 400 tysięcy osób. Ma słabo rozwiniętą infrastrukturę drogową, ale za to prąd elektryczny prawie wszędzie dociera, dzięki licznym hydroelektrowniom.

            Moja wizyta w Peru rozpoczęła się od Limy. Odwiedziłem też sanktuarium misjonarzy męczenników: ojca Zbigniewa Strzałkowskiego i ojca Michała Tomaszka, beatyfikowanych 5 lat temu. Jest ono znakiem obecności tych misjonarzy, którzy nieśli dobro w myśl charyzmatu franciszkańskiego: „Pokój i dobro”. W 1991 roku zostali zamordowani przez ludzi z lewicowego ruchu marksistowsko - leninowskiego "Świetlisty szlak". Tych morderstw, będących prześladowaniami osób duchownych i świeckich, było znacznie więcej.  Pariacoto, gdzie posługiwali misjonarze męczennicy, jest zadbane. O ich pamięć dbają polscy franciszkanie, którzy budują tam dom rekolekcyjny.

Ksiądz Biskup kiedyś pracował w Limie.

Tak. Odwiedziłem teraz parafię na przedmieściach Limy, gdzie byłem pierwszym proboszczem. Po 22 latach ma ona już inny charakter. Stale są tam obecni kapłani, więc ta wspólnota żyje.

Jak wyglądają parafie, gdzie pracują nasi misjonarze?

Ze stolicy wikariatu apostolskiego do parafii św. Franciszka Solano w Puerto Bermudez, gdzie proboszczem jest ks. Grzegorz Pańczyk, jedzie się 6 godzin. Nie jest to spowodowane odległością, ale górzystą okolicą i kiepskimi drogami, po których samochód jedzie z prędkością 30 km na godzinę. Jest to obszar dżungli centralnej. Ksiądz Grzegorz ma do obsługi całe miasteczko oraz wiele punktów duszpasterskich, często bardzo skromnych. Najpiękniejsza kaplica, budowana przez misjonarzy tarnowskich i wykończona ze środków diecezji kieleckiej, znajduje się w bardzo niedostępnym miejscu, gdzie można dopłynąć tylko łodzią. Mieszkają tam tubylcze ludy. Wśród nich ks. Grzegorz podejmuje pracę ewangelizacyjną.

Jak wygląda duszpasterstwo w tych parafiach?

Potrzeba dużego wysiłku i bardzo dojrzałej duchowości misjonarza, aby stamtąd nie uciec. Myślę, że nawet w Afryce ewangelizacja jest łatwiejsza, mimo że w Peru jest tak wiele osób ochrzczonych. Niestety istnieje agresywna obecność sekt i obojętność ludzi, która nie sprzyja pracy ewangelizacyjnej. Trzeba być pokornym misjonarzem, żeby wykorzystywać wszystkie sytuacje rozmów, spotkań z ludźmi, aby niektórzy powrócili do Chrystusa i odkryli, że On jest Drogą, Prawdą i Życiem. Jestem pełen podziwu dla księdza Grzegorza.

            Biskup wikariatu apostolskiego Antonio Gerardo Zerdin Bukovec OFM z pochodzenia Chorwat, który jest misjonarzem w tym kraju i w tym regionie od ponad 43 lat, w dżungli w miejscowości Atalaya założył uniwersytecki Wydział Pedagogiczny, gdzie kształci się miejscowa młodzież, aby spośród nich pochodzili adwokaci, nauczyciele, księża, lekarze czy inżynierzy, którzy lepiej rozumieją potrzeby swoich współbraci i sióstr.

W jaki sposób możemy włączyć się w pomoc księżom pracującym w Peru?

Diecezja Kielecka od zawsze miała ducha misyjnego. Najstarsze koło misyjne kleryków w Polsce powstało właśnie w Kielcach. Moi poprzednicy uaktywnili naszą diecezję do posługi misyjnej, uruchamiając także środki materialne na ten cel. Pomagają one w pracy misyjnej m.in. w Kazachstanie, na Wybrzeżu Kości Słoniowej, w Brazylii, w Peru, czy na Jamajce. Jestem kontynuatorem tych przedsięwzięć poprzez Diecezjalne Dzieło Misyjne, które dzięki ofiarności diecezjan w różnych formach służy Kościołowi powszechnemu.

            W każdym kraju potrzebne są środki transportu. We współpracy z MIVA Polska z tych ofiar, które są składane na św. Krzysztofa, już zakupiliśmy kilka samochodów i łódź motorową. Ponadto budujemy kaplice i kościoły. Dodam, że nasi studenci medycyny wyjechali na Jamajkę, gdzie będą pracować w klinice okulistycznej, ufundowanej przez wiernych diecezji kieleckiej, którą poświęciłem w styczniu tego roku. Natomiast w Peru w Puerto Bermudez powstał dom katechetyczny, służący tamtejszym misjonarzom i podróżującym. Odbyła się w nim sesja katechetyczna profesorów religii. Potrzebne są więc kolejne środki na formację duchową i intelektualną. Myślę, że dzięki ofiarności naszych wiernych jesteśmy w stanie podołać tym przedsięwzięciom.

Jaka osobista refleksja towarzyszy Księdzu Biskupowi po tej wizytacji w Peru?

Dziękuję Panu Bogu i ludziom, że mogłem odbyć tę podróż. Była ona męcząca z powodu przejazdów, ale dająca wiele satysfakcji. Komunikuję się językiem hiszpańskim więc mogłem odprawiać msze święte i głosić Słowo Boże. Ochrzciłem kilkoro dzieci. Odwiedziłem siostry zakonne i misjonarzy również z innych diecezji. W tej części Peru, której nie znałem, wyzwania ewangelizacyjne są bardzo duże. Oni nie tylko potrzebują pomocy materialnej, ale przede wszystkim duchowego wsparcia. O to proszę też naszych czytelników i tych wszystkich, którzy modlą się w pierwszy piątek miesiąca w intencji misji. Potrzebne są ręce do pracy i bardzo proszę o modlitwę, w intencji kapłanów, aby mieli odwagę podjąć taki wysiłek, bo biskup może posłać tylko tego, kto się dobrowolnie zgłosi. Wyjazd na misje nie jest karą, ale jak pisał papież Pius XII, biskupi powinni wysyłać lepszych spośród swoich kapłanów, którzy podzielą się darem wiary. Misjonarze niosą też obraz Kościoła kieleckiego i naszej troski o misje. Mimo tego wysiłku i trudu cieszę się, że mogłem dotrzeć do Peru i być z misjonarzami w tych warunkach w jakich żyją i ewangelizują.

Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Bernat

Nowy numer!
45/2020 45/2020
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO