Mieszkanie po zgonie odkrytym po kilku dniach, okopcony dom po pożarze, lokal zawalony odpadami po latach zbieractwa. To codzienność firm, które wykonują najtrudniejsze zlecenia sprzątania w Polsce. Ta praca wymaga wiedzy z zakresu dekontaminacji, BHP, gospodarki odpadami i psychologii. O efekcie nie decyduje siła środków chemicznych, ale kolejność działań: ocena ryzyka, zabezpieczenie, usuwanie skażeń, dezynfekcja i dokumentacja.
Sprzątanie miejsc trudnych to usuwanie zanieczyszczeń, które stwarzają ryzyko biologiczne, chemiczne lub sanitarne. Wygląd powierzchni nie jest tu żadnym dowodem czystości. Pozornie czysta podłoga może kryć płyny ustrojowe, zarodniki pleśni albo sadzę wtartą w pory materiału.
Do tej kategorii należy kilka typów zleceń, które łączy wysoki poziom ryzyka:
We wszystkich tych sytuacjach obowiązuje ta sama zasada: bezpieczeństwo przed tempem. Przed wejściem do lokalu trzeba ustalić, czy zakończyły się czynności policji, prokuratury lub straży pożarnej. Należy też wykluczyć ryzyko zawalenia, porażenia prądem lub wycieku gazu.
Sprzątanie po zgonach uchodzi w branży za zlecenie najbardziej obciążające, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Zakres prac zależy głównie od tego, kiedy odkryto ciało. Znaczenie mają też rodzaj podłóg, obecność owadów i to, jak głęboko płyny ustrojowe wsiąkły w materiały.
Po około 72 godzinach produkty rozkładu, nazywane trupim jadem, zaczynają wnikać w podłogi, ściany i meble. Szybko pojawiają się też muchy plujki i ich larwy. Krew i inne płyny ustrojowe traktuje się jako potencjalnie zakaźne, bo mogą przenosić m.in. wirusy HIV oraz WZW typu B i C.
Dlatego profesjonalna procedura nie zaczyna się od mycia podłogi. Najpierw izoluje się strefę skażenia i wykonuje wstępną dezynfekcję, a dopiero potem wynosi przedmioty. Przesiąknięte materace, dywany, panele czy fragmenty parkietu trafiają do utylizacji, bo żaden środek ich nie uratuje.
Po samobójstwie lub zabójstwie sprzątanie zaczyna się dopiero po zakończeniu czynności służbowych. W przypadku zabójstwa potrzebna jest wcześniej zgoda prokuratora. Osobnym wyzwaniem jest kontakt z bliskimi, którzy często dzielą się emocjami, opowiadają o zmarłym albo szukają usprawiedliwienia.
Profesjonalista nie komentuje okoliczności śmierci i nie wyrzuca rzeczy osobistych bez zgody uprawnionej osoby. Zakres prac ustala się na piśmie, z jedną osobą kontaktową po stronie rodziny. Ceny na rynku zaczynają się zwykle od około 800 zł i sięgają kilku tysięcy złotych. Koszt zależy od metrażu, skali skażenia i zakresu utylizacji.
Po pożarze problemem nie jest tylko to, co spłonęło. Sadza osiada na wszystkich powierzchniach, także tam, gdzie ogień nie dotarł. Jest kwaśna i korozyjna, więc w ciągu 24–72 godzin zaczyna trwale niszczyć metal, szkło i tworzywa.
Spalone tworzywa, farby i lakiery zostawiają w sadzy dioksyny, furany, metale ciężkie i WWA, czyli wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne. W starszych budynkach ogień może dodatkowo uwolnić włókna azbestu. Dlatego czyszczenie po pożarze wymaga masek z filtrami i kombinezonów, a nie tylko gumowych rękawic.
Sadza bywa sucha, tłusta, proteinowa po spaleniu żywności albo olejowa. Każdy rodzaj wymaga innej chemii, a złe dobranie środka utrwala przebarwienia. Najczęstszym błędem domowników jest wycieranie sadzy mokrą szmatką, które wciera ją głębiej w materiał. Specjaliści zaczynają od odkurzania z filtrem HEPA i stopniują metody od najłagodniejszej do najbardziej inwazyjnej.

Przy zalaniu decyduje czas, bo pleśń potrafi pojawić się już po 24–48 godzinach. Problem nie dotyczy wyłącznie awarii hydraulicznych. Woda z akcji gaśniczej wsiąka w stropy i ściany, więc po pożarze często trzeba walczyć z dwiema szkodami naraz.
O zakresie prac przesądza rodzaj wody, którą branża dzieli na trzy kategorie:
Wytarcie podłogi nie kończy sprawy, bo wilgoć zostaje w ścianach, pod posadzką i w izolacji. Osuszanie kontroluje się miernikami wilgotności i kamerą termowizyjną aż do osiągnięcia docelowego poziomu. Pleśni nie wolno zamalować: trzeba ją usunąć razem z przyczyną zawilgocenia.
Przy pożarze i zalaniu sprzątanie często idzie w parze z likwidacją szkody przez ubezpieczyciela. Zanim ktokolwiek zacznie porządki, warto sfotografować i nagrać stan pomieszczeń. Rzeczy nie należy ruszać przed udokumentowaniem, bo zdjęcia są podstawą zgłoszenia szkody.
Po pożarze trzeba też odebrać protokół Państwowej Straży Pożarnej z akcji gaśniczej. Przy zalaniu od sąsiada szkodę pokrywa zwykle jego OC lub ubezpieczenie mieszkania. Jeśli wycena ubezpieczyciela budzi wątpliwości, poszkodowany może powołać niezależnego rzeczoznawcę.
Sprzątanie mieszkań po zbieraczach to zlecenia o najmniej przewidywalnym ryzyku. Zbieractwo, nazywane też syllogomanią lub zespołem Diogenesa, oznacza zwykle ogromną ilość odpadów. Kryją się w nich odchody zwierząt, pleśń, karaluchy, pluskwy, gryzonie oraz uszkodzone instalacje.
Taka praca wymaga planu logistycznego, kontenera i podziału lokalu na strefy. Najpierw udrażnia się drogę do wyjścia, żeby bezpiecznie wynosić odpady. Potem przychodzi kolej na najbardziej zanieczyszczone pomieszczenia, dezynsekcję i deratyzację. Sprzątanie końcowe, dezynfekcja i usuwanie zapachów zamykają cały proces.
Między odpadami często leżą pieniądze, biżuteria, dokumenty i pamiątki. Rzeczy do zachowania segreguje się wyłącznie na wyraźne polecenie właściciela, rodziny lub zarządcy. Równie ważne są empatia i dyskrecja wobec mieszkańca oraz jego bliskich.
Materiałów przesiąkniętych płynami ustrojowymi nie wolno traktować jak zwykłych odpadów komunalnych. Zakaźne odpady medyczne unieszkodliwia się w Polsce termicznie, w spalarniach odpadów niebezpiecznych. Osobnej ścieżki wymagają też elektrośmieci, chemikalia, akumulatory i materiały nasiąknięte ściekami.
Każde przekazanie odpadów powinno kończyć się Kartą Przekazania Odpadu (KPO) w systemie BDO. To dokument, który potwierdza legalną utylizację i chroni zleceniodawcę. Porzucenie odpadów niebezpiecznych może skończyć się odpowiedzialnością karną z art. 183 Kodeksu karnego, nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Klient płaci nie tylko za wyniesienie rzeczy, ale za pewność, że trafiły tam, gdzie powinny – legalnie, z dokumentem. Elektrośmieci, chemia i odpady niebezpieczne nie mogą wylądować w zwykłym kontenerze.
– mówi Mieszko Kastelnik, właściciel specjalistycznej firmy sprzątającej.
Popularny mit głosi, że do każdego trudnego zlecenia wystarczy silny preparat i ozonator. Tymczasem krew i inne substancje organiczne osłabiają działanie wielu środków, m.in. alkoholu, czwartorzędowych soli amoniowych i podchlorynów. Dlatego dezynfekcję zawsze poprzedza dokładne mechaniczne oczyszczenie powierzchni.
Ozonowanie pomaga zneutralizować zapach, ale nie usunie jego źródła. W pomieszczeniu nie może być ludzi, zwierząt ani roślin. Po zabiegu trzeba je przewietrzyć, a najlepiej nie wchodzić do środka przed upływem 4 godzin. Tanie ozonatory domowe służą do odświeżania powietrza, a nie do dezynfekcji po zgonie czy pożarze.
Środki biobójcze podlegają też ścisłym przepisom. W obrocie mogą być tylko produkty z pozwoleniem, wpisane do Wykazu Produktów Biobójczych. Pracodawca musi mieć karty charakterystyki stosowanych preparatów i przeszkolić pracowników z bezpiecznego obchodzenia się z nimi.
O tej stronie branży mówi się najrzadziej. Pracownicy stykają się ze śmiercią, rozkładem i ludzkim dramatem, a do tego pracują w ciężkich warunkach fizycznych. Dlatego firmy, które poważnie traktują te zlecenia, dbają o rotację w zespole i wsparcie psychologiczne dla pracowników.
Każda ekipa powinna też mieć spisaną procedurę na wypadek incydentu. Obejmuje ona m.in. takie sytuacje:
Po zakończeniu pracy sprzęt i ręce myje się oraz dezynfekuje. Jednorazowe rękawice, kombinezony i maski trafiają do utylizacji razem z innymi skażonymi materiałami.
Usługi sprzątania po zgonach, pożarach i zalaniach oferuje dziś wiele podmiotów, m.in. działający od 2013 roku Kastelnik. Różnice między wykonawcami wychodzą jednak często dopiero w trakcie zlecenia.
Zanim wybierzesz specjalistyczną firmę sprzątającą, sprawdź kilka rzeczy:
Najważniejsza zasada branży brzmi prosto: nie sprząta się smrodu, tylko usuwa jego źródło. Profesjonalizm oznacza bezpieczny, udokumentowany efekt dla rodziny, lokatora lub zarządcy. Oznacza też, że ekipa po każdym zleceniu wraca do domu zdrowa.