SPORT
Dujshebaev: Musimy być wojownikami. Zawsze może zdarzyć się cud


Sześć bramek straty z pierwszej rywalizacji w Hali Legionów. Potyczka wyjazdowa, na terenie rozpędzonej drużyny z Berlina. Scenariusz, w którym to Industria awansuje do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, wydaje się niemożliwy. Jednak Talant Dujshebaev stara się przekazać – „dopóki piłka w grze…”.
Jeśli kielczanie mieliby zameldować się w kolejnej fazie Ligi Mistrzów kosztem Fuechse Berlin, muszą dokonać do tej pory niewykonalnego. – Myślę, że historia nie kłamie. Jeszcze nie było w historii takiego zespołu, który na wyjeździe wygrałby „szóstką”. My tutaj mówimy o elitarnych rozgrywkach. Ostatni raz, jeżeli dobrze pamiętam, Ciudad Real w finale wygrał z THW Kiel właśnie różnicą sześciu goli, a w drugim dwoma bramkami (sezon 07/08). Także pewne historie się zdarzają. Ktoś ją już napisał, dlaczego nie możemy spróbować? Nie mamy nic do stracenia. Wszyscy nas już skreślili. Każdy wie, że mamy sześć bramek straty po meczu w Kielcach. Taką różnicę zbudowali chyba w trakcie pięciu, siedmiu minut – wspominał Talant Dujshebaev.
Do ogromnej straty z pierwszej konfrontacji dochodzi także czynnik formy oponenta kielczan. Berlińczycy są niepokonani od ośmiu spotkań. – W weekend zagrali koncertowo przeciw Hamburgowi, to też wskazuje, że są w niesamowitej formie. Grają bardzo fajnie i to przy dobrej grze w drugiej połowie bramkarza Hamburga. Mam nadzieję, że zawsze, dopóki żyjesz, może zdarzyć się cud. Wiemy, że będzie trudno, wiemy, że to praktycznie jest nierealne. Tak jak powiedziałem po meczu, mamy jeden procent, szans, bo on jest zawsze – dodał.
Kirgiz nie ma wątpliwości, że jego ekipa musi wspiąć się na absolutny szczyt swoich możliwości. Uczula także swój zespół na jeden aspekt. – Na pewno musimy zagrać niesamowite spotkanie. Musimy zrobić wszystko, ale najpierw musimy okazać szacunek do siebie. Jeżeli będziemy go mieć i jeszcze dołożymy do tego wiarę, to powalczymy. Musimy zagrać perfekcyjne starcie, ale jak zwykle mówimy, na boisku wszystko pokaże charakter. Szacunek to dla mnie klucz. Nie tylko do Berlina, ale również do siebie. Przegrywasz sześcioma bramkami i musisz tam pojechać. W tym roku przegraliśmy z Barceloną i z Aalborgiem w domu i na wyjazdach. To są jednak mecze grupowe. Teraz już nie mamy nic do stracenia, jedziemy i musimy być wojownikami. Wiem, że to może być ostatni mecz Ligi Mistrzów w tym sezonie – zakończył.
Początek dzisiejszego starcia o godz. 18:45.








