SPORT
Cud był możliwy, jednak Industria odpada z Ligi Mistrzów


Przed rozpoczęciem spotkania kielczanie wiedzieli, że muszą dokonać niemal niemożliwego. Już samo zwycięstwo na terenie lidera Bundesligi było ogromnym wyzwaniem, a co dopiero triumf różnicą co najmniej sześciu bramek.
I rzeczywiście, początek zawodów utwierdził ich w przekonaniu, że odrobienie tej ogromnej straty będzie niezwykle skomplikowane. Kielczanie co prawda przez większość premierowego kwadransa utrzymywali prowadzenie, ale najwyżej różnicą dwóch trafień.
W dodatku od stanu 11:11 przewaga zaczęła przechylać się na stronę gospodarzy. Berlińczycy utrzymywali jednobramkowy dystans nad kielczanami do 23. minuty. Wtedy jednak Żółto-Biało-Niebiescy ożywili nadzieje na dokonanie sportowego cudu. Gracze Dujszebajewa zeszli bowiem do szatni z trzema golami na plus. Osiągnięcie tym bardziej imponujące, że dokonali go przy zerowym udziale bramkarzy, którzy nie odbili ŻADNEJ piłki.
Przed drugą połową jeden procent szans na awans, który dawał swojej drużynie hiszpański szkoleniowiec, wzrósł kilkunastokrotnie. Do pozostania w grze brakowało „tylko” utrzymania stosunku bramkowego z pierwszej odsłony rywalizacji.
Niestety, wicemistrzowie Polski przespali początek drugiej połowy. Na ich premierowego gola po przerwie czekaliśmy do 35. minuty. W tym czasie Füchse zbliżyło się na odległość jednego trafienia. Od tej chwili kielczanie kluczyli między „plus dwa” a „plus jeden”. Nie złożyli jednak broni, czego dowodem była kolejna próba wrzucenia wyższego biegu w drugim kwadransie tej połowy.
Przy stanie 33:31 goście wykorzystali błąd w ataku Niemców, wyprowadzili kontrę i zrobiło się 34:31. Zespół Dujszebajewa poszedł za ciosem – po golu Kounkouda drugi raz w meczu osiągnął cztery bramki przewagi. Trener poczuł krew i w 25. minucie wzmocnił ofensywę, wycofując bramkarza. To był początek koszmaru Hassana Kaddaha. Egipcjanin w dwóch kolejnych akcjach oddał piłkę rywalom w ten sam sposób, co poskutkowało dwiema dziecinnie prostymi bramkami – z czterech goli przewagi zostało… tylko jedno trafienie.
Ten fragment meczu zaprzepaścił cały wysiłek drużyny i szanse na odrobienie strat z pierwszego meczu. Ostatecznie pasjonująca potyczka, godna znacznie wyższych faz rozgrywek, zakończyła się remisem 37:37.
Füchse Berlin – Industria Kielce 37:37 (21:24)
Industria Kielce: Walach, Cordalija – Olejniczak 1, Kounkoud 6, Sićko 8, A. Dujszebajew 5, Maqueda 3, Karacić, D. Dujszebajew 3, Surgiel, Kaddah 3, Gębala, Karalek 1, Rogulski, Monar 2, Nahi 5.








