Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 | Włoszczowa 94,4
Szukaj Facebook Twitter Youtube
Radio eM

PUBLICYSTYKA

Ręce opadają

sobota, 08 kwietnia 2017 06:08 / Autor: Tygodnik eM Kielce
Ręce opadają
Ręce opadają
Tygodnik eM Kielce
Tygodnik eM Kielce

Jeśli wierzyć doniesieniom brytyjskiego „Timesa”, na jesieni Polska i Węgry dostaną ultimatum: albo przyjmujemy muzułmańskich imigrantów, albo nasi dobroczyńcy z Komisji Europejskiej cofną nam fundusze strukturalne i figę z makiem zobaczymy, a nie pieniądze na rozwój.

Ręce człowiekowi opadają.

Chciałoby się przecież wierzyć, że ktoś w Brukseli jednak ogarnia to, co dzieje się z Europą. Że wyciąga wnioski z procesu, który zaczął się tak dawno, w latach 70. – powolnej islamizacji Starego Kontynentu. Że słyszał o dzielnicach w miastach szwedzkich, belgijskich, francuskich i innych, opanowanych przez muzułmanów do tego stopnia, że obowiązuje w nich prawo szariatu, a policja nie ma wstępu. Że się przejmuje tym, z jaką radością wielu wyznawców Allaha reagowało na zamachy w Paryżu, Brukseli i Londynie. Że nie uważa za normalne usuwania z miejsc publicznych chrześcijańskich symboli, by przypadkiem pani w burce nie poczuła się urażona bożonarodzeniową choinką. Że ma świadomość, iż zaledwie sześć procent świeżo przybyłych do Europy posiada status uchodźcy. Że zdaje sobie sprawę, iż naszym gościom ani w głowie się z nami integrować, bo dążą raczej do tego, byśmy to my zaczęli integrować się z nimi. Że przemyślał to, co napisał Renzo Guolo, włoski analityk strategii muzułmańskiej, który uważa, że islam traktuje Zachód jako „dar al harb”, czyli „dom wojny”, przepoczwarzany na naszych oczach w  „dar al islam” – „dom uległości”, co oznacza nieuchronną wojnę religijną na naszych ulicach.

Chciałoby się wierzyć, że Unią Europejską rządzą ludzie myślący, a nie idioci, którzy postanowili w imię chorej lewackiej ideologii multikulturowości i jej pokracznego tworu – poprawności politycznej – zafundować naszej kulturze katastrofę. Katastrofę dokonującą się pod sztandarem opacznie pojmowanej tolerancji, solidarności i innych słów-wytrychów, mających sterroryzować i skolonizować naszą zdolność do logicznego myślenia i wyciągania wniosków z oczywistych faktów.

Chciałoby się wierzyć, ale fakty są nieubłagane. W dodatku do całej ich przygnębiającej kolekcji może dojść jeszcze jeden i jesienią będziemy musieli zmierzyć się z szantażem Brukseli. Dość brutalnym, bo gdybyśmy w ogóle nie przyjmowali imigrantów, to pal licho. Ale ci płyną do nas szerokim strumieniem, tyle że zza wschodniej granicy. Gościmy przecież ponad milion obywateli Ukrainy, także tych, którzy uciekają przed rosyjskim gwałtem na wchodzie tego kraju. To jednak Brukseli nie interesuje – będziemy godni zaszczytnego miana Europejczyków dopiero wtedy, gdy przytulimy tych właściwych imigrantów.

Miejmy nadzieję, że nie ulegniemy szantażowi. Bo gdzie, jak nie u nas, znajdą kiedyś schronienie przed katastrofą ci, którzy dziś nas szantażują?

Tomasz Natkaniec

Nowy numer!

Zapraszamy do nas

Zgłoś news
POSŁUCHAJ
WIDEO