Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 | Włoszczowa 94,4
Szukaj Facebook Twitter Youtube
Radio eM

PUBLICYSTYKA

Arcydzieło

niedziela, 29 października 2017 06:12 / Autor: Tygodnik eM Kielce
Arcydzieło
Arcydzieło
Tygodnik eM Kielce
Tygodnik eM Kielce

Kolejka do madryckiego muzeum Prado nawet jesienią jest tak długa, że bałem się, iż spędzę w niej pół mojego spóźnionego urlopu. Ale nic dziwnego: to punkt obowiązkowy każdego turysty, nawet jeśli nie interesuje się sztuką. Na szczęście położone nieopodal Narodowe Centrum Sztuki Królowej Zofii jest znacznie mniej oblegane. Odwiedzający je przychodzą zwykle dla jednego, ale jakże sławnego arcydzieła: „Guerniki” Pabla Picassa.

Miłośnicy sztuki kontemplują to gigantyczne płótno z prawdziwie nabożną czcią. Jak wielu z nich zdaje sobie sprawę, że ogląda prawdopodobnie największe intelektualne oszustwo w historii malarstwa?

Jak wiemy, „Guernica” powstała w odruchu sprzeciwu wobec zbombardowania tego baskijskiego miasteczka przez niemiecki Legion Condor i włoskie Regia Aeronautica w kwietniu 1937 roku. Poruszony Picasso stworzył pierwsze szkice do obrazu dzień po nalocie. Kłopot w tym, że nalot owszem, był, ale – według wielu historyków badających ten epizod hiszpańskiej wojny domowej – nie miał niszczycielskiego charakteru. Były ofiary w ludziach, ale nie trzy tysiące, jak grzmiała komunistyczna propaganda, lecz co najwyżej trzysta. Wiele też wskazuje na to, że siły republikańskie celowo podpaliły całe kwartały dzielnic, by zrzucić winę za zniszczenie miasta na sojuszników generała Franco. Co im się udało w stu procentach, a Pablo Picasso – najważniejszy element ich machiny propagandowej – utrwalił ten mit na zawsze. Chyba nikt w historii nie zrobił lepszego PR komunistom niż ten sympatyzujący z nimi geniusz pędzla.

Patrząc na „Guernicę” warto pamiętać, że jego lewicowe współczucie miało bardzo wybiórczy charakter. Na przykład nigdy nie chwycił za pędzel w odruchu protestu przeciwko barbarzyństwu republikanów, mordujących bestialsko hiszpańskich księży i zakonnice. Ani hitlerowskim zbrodniom we Francji – jego drugiej ojczyźnie. Przeciwnie – obdarowywał swych niemieckich panów obrazami i ceramiką, byle dali mu spokój. Łasił się do nich jak kundel, byle móc malować i sprzedawać. Był prawdopodobnie jedynym artystą podbitego kraju, który wyszedł z II wojny światowej znacznie bogatszy niż przedtem.

Nigdy nie namalował tragedii rozjechanych przez sowieckie czołgi węgierskiej i polskiej rewolucji 1956 roku oraz Praskiej Wiosny 1968 roku. Nigdy nie przelał na płótno dramatu milionów ofiar sowieckich łagrów i osławionych obozów reedukacyjnych Mao. Nigdy nie skrytykował w najdrobniejszej nawet sprawie polityki Związku Sowieckiego i Chin. W zamian lewica zrobiła wszystko, a nawet więcej, by wypromować go na największego artystę XX wieku. Miała instrumenty: w samej powojennej Francji ponad cztery tysiące gazet, w tym sporo o sztuce. Patronowała jego podróżom, także tej do Wrocławia, na Kongres Pokoju, dla którego naszkicował nieśmiertelnego gołąbka pokoju.

I udało się. Patrzymy na rozdzierającą serce „Guernikę”. I myślimy: „Nikt nie namalował ludzkiego cierpienia lepiej niż Pablo”.

Tomasz Natkaniec

Nowy numer!

Zapraszamy do nas

Zgłoś news
POSŁUCHAJ
WIDEO