Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM

PUBLICYSTYKA

Zrzeszenie "Wolność i Niezawisłość" w walce o niepodległość (cz. 1)

poniedziałek, 26 października 2020 10:39 / Autor: Katarzyna Bernat
Katarzyna Bernat

Rozmowa z profesorem Filipem Musiałem, dyrektorem Oddziału IPN w Krakowie i doktorem Wojciechem Frazikiem, historykiem z Oddziału IPN w Krakowie.

Minęła 75 rocznica utworzenia Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Przypomnijmy dlaczego została powołana taka organizacja?

prof. Filip Musiał: Miała ona kontynuować walkę o niepodległość. WiN, jeśli chodzi o idee i kadrę, wywodził się z Armii Krajowej. Zakładany był przez wysokich oficerów Komendy Głównej AK, którzy uznali, że w zmieniającej się sytuacji geopolitycznej potrzebna jest inna formuła działania. W 1945 roku, po konferencji jałtańskiej i poczdamskiej uznano, że zbrojnie nie da się wywalczyć niepodległości, ponieważ trzeba byłoby pokonać nie tylko rodzimych komunistów, ale też Związek Sowiecki. Stąd pomysł utworzenia organizacji cywilnej, której celem miało być podtrzymywanie ducha oporu wobec reżimu komunistycznego i realizowanie polityki informacyjnej przed mającymi odbyć się wyborami. W jednym z kluczowych dokumentów WiN pisano: "Wyborów sfałszować nie damy". O to toczyła się gra jesienią 1945 roku.

Jak wyglądały początki tworzenia się nowej organizacji?  

dr Wojciech Frazik: WiN był organizacyjnym następcą likwidowanej Armii Krajowej, czyli struktur i form konspiracji zbrojnej, które istniały między styczniem a wrześniem 1945 roku. Nastąpiło przejście od rozwiązanej w sierpniu 1945 roku Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj do Zrzeszenia WiN. Ci sami oficerowie, którzy kierowali Delegaturą, stanęli jako prezesi na czele różnych struktur Zrzeszenia. Delegatem Sił Zbrojnych na Kraj był płk Jan Rzepecki, który został Prezesem I Zarządu Głównego WiN. W skali Polski WiN był przedłużeniem Delegatury do tego stopnia, że na najniższych stopniach niektórzy nawet nie zdawali sobie sprawy, że są w nowej organizacji. Pomysł przejścia na cywilny model walki przyjmowano niechętnie i w wielu regionach Polski nie porzucano działalności zbrojnej.

Jak tworzył się I Zarząd Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość?

F.M.: Kluczową postacią był wspomniany płk Jan Rzepecki, który chciał, aby żołnierze AK, pozostający w konspiracji po rozwiązaniu jej struktur, powracali do życia jawnego. Postawa Rzepeckiego przesądziła o prowadzeniu aktywności o charakterze politycznym, a nie zbrojnym. Spotkało się to z dużym oporem w najniższych strukturach. Głównie ze względu na skalę komunistycznych represji. Gdy popatrzymy na wyroki, które zapadały w sprawach politycznych wytaczanych przez władzę przeciwko działaczom niepodległościowym, to można było zapytać, czy warto ryzykować wolność lub życie dla działalności politycznej? Czy nie lepiej prowadzić działalność zbrojną, która będzie bardziej dotkliwa dla komunistów? Rzepecki był postacią, która dominowała nad pierwszym Zarządem. Nawet po aresztowaniu wierzył w zapewnienia bezpieki, że zdekonspirowanie Zrzeszenia będzie gwarantowało jego byłym podwładnym bezpieczeństwo. W konsekwencji doszło do ujawnienia struktur i ludzi, co prowadziło ich wbrew zapewnieniom bezpieki przed komunistyczne trybunały i do więziennych cel albo na miejsca straceń.

            Mamy tutaj zderzenie dwóch postaw: przedwojennych oficerów, którzy uważają, że słowo oficera coś znaczy i może łatwowiernie podchodzą do deklaracji komunistów, a z drugiej strony przedstawicieli Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, którzy instrumentalnie wykorzystują tych aresztowanych działaczy do ujawnienia pozostających w konspiracji ludzi.

W.F.: Płk Rzepecki od 1940 roku był szefem Biura Informacji i Propagandy KG AK. Dla niego działalność ideowo-wychowawcza była czymś naturalnym. Wydawało mu się, że oddziaływanie na społeczeństwo będzie najważniejszym czynnikiem. Dodam, że żaden znaczący ośrodek polityczny i wojskowy na przełomie 1944/45 nie zakładał samodzielnej walki Polski z Sowietami o odzyskanie niepodległości. Kraj był zniszczony, naród wykrwawiony, uważano, że walka zbrojna nie przyniesie dobrych efektów. Rzepecki ze swoją wizją konspiracji wpisywał się w tę koncepcję. Jednak obok niego byli inni ludzie, którzy mieli inne osobowości i inne pomysły na konspirację. Płk Franciszek Niepokólczycki, który stanął na czele II Zarządu Głównego, odrzucił apel Rzepeckiego o ujawnienie się.

Jaka był obecność Zrzeszenia WiN na Kielecczyźnie?

W.F.: Tu był duży problem, ponieważ struktury AK zostały rozbite lub same się zlikwidowały. Nie było naturalnego przejścia od konspiracji wojennej do powojennej. Trzeba było tworzyć struktury od podstaw. Taką próbę podjęto jesienią 1945 roku, ale szybko ta pierwsza struktura została rozbita przez bezpiekę. Także próba jej odtworzenia w 1946 roku miała tylko postać kadrową. Dlatego z Lubelszczyzny przeszedł tutaj Franciszek Jaskulski ps. "Zagończyk". Ze swoimi ludźmi stworzył Inspektorat WiN - "Związek Zbrojnej Konspiracji". Istniejąca do jesieni 1946 roku struktura miała głównie charakter zbrojny. Była próba przekształcenia jej w informacyjno-propagandową, ale zanim to się stało, została rozbita. "Zagończyka" aresztowano i skazano na karę śmierci. Wyrok wykonano tuż przed wejściem w życie ogłoszonej już amnestii.

Podsumowując, możemy powiedzieć, że mamy dwie postawy: przedwojennych oficerów i ludzi bez honoru, posługujących się haniebnymi metodami.

F.M.: Doszło do zderzenia etosu niepodległej RP z sowiecką barbarią. Struktury państwa komunistycznego reprezentowały metody charakterystyczne dla sowieckiego imperium. Natomiast ci, którzy przez całą wojnę walczyli o niepodległość, nie złożyli broni także wtedy, kiedy Polska została podbita przez Armię Czerwoną. Stąd taka mnogość działań opozycyjnych konspiracyjnych i jawnych przeciwko reżimowi komunistycznemu.

Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Bernat

Na zdjęciu od lewej: dr Wojciech Frazik i prof. Filip Musiał

Posłuchaj audycji:

 

Nowy numer!
47/2020 47/2020
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO