Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM

PUBLICYSTYKA

Zrzeszenie WiN zahamowało sowietyzację Polski (część 2)

piątek, 13 listopada 2020 10:07 / Autor: Katarzyna Bernat
Na zdjęciu: dr Wojciech Frazik i prof. Filip Musiał
Katarzyna Bernat

Rozmowa z profesorem Filipem Musiałem, dyrektorem Oddziału IPN w Krakowie i doktorem Wojciechem Frazikiem, historykiem z Oddziału IPN w Krakowie.

Przywódców IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość zamordowano 1 marca 1951 roku. Na jego czele stał płk Łukasz Ciepliński, wybitny oficer i patriota.

Prof. Filip Musiał: Obecnie 1 marca obchodzimy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, który został ustanowiony z inicjatywy śp. prof. Janusza Kurtyki, prezesa IPN w latach 2005-2010. Śmierć przywódców IV Zarządu WiN zakończyła konspirację antykomunistyczną na skalę ogólnopolską.

Dr Wojciech Frazik: WiN był kontynuacją działalności niepodległościowej z okresu II wojny światowej. Płk Łukasz Ciepliński był następcą takich ludzi, jak gen. Stefan "Grot" Rowecki i gen. Tadeusz "Bór" Komorowski. Był on ostatnim przywódcą konspiracji wywodzącej się od Służby Zwycięstwu Polski, Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej.

F.M.: Powojenny wysiłek konspiracyjny realizowany był przez kilka grup osób. Pierwszą było pokolenie, które wywalczyło Polsce niepodległość w 1918 roku, walczyło w wojnie polsko-bolszewickiej, a potem w wojnie obronnej we wrześniu 1939 roku i konspiracji wojennej. Druga grupa osób to ci, którzy urodzili się w II RP, byli jej wychowankami i walczyli w czasie wojny. Trzecia to najmłodsze pokolenie, które podjęło wyzwanie w rzeczywistości powojennej. W 1945 i 1946 roku możemy mówić o powszechnym oporze wobec sił, które Polskę skomunizowały. Później mamy do czynienia z przejściem od postawy oporu do postawy przystosowania.

Po rozbiciu IV Zarządu WiN, bezpieka utworzyła tzw. V Komendę. Na czym polegała ta prowokacja?

W.F.: Zaczęła się ona na przełomie 1947 i 1948 roku. Ten pomysł na przejęcie podziemia bezpieka próbowała realizować już wcześniej. Nie bardzo mogła to zrobić, ponieważ jeszcze istniały struktury autentyczne. Wraz z likwidacją IV Zarządu nie miał kto przejąć kierownictwa. Z drugiej strony specyficzny zbieg okoliczności sprawił, że ta prowokacja mogła być skuteczna. Otóż pod koniec 1947 roku, kiedy większość IV Zarządu była jeszcze na wolności, do Polski przybył kurier Delegatury Zagranicznej WiN. Wtedy już trwały aresztowania, ale jeszcze ocalały struktury Wydziału Informacji, na czele którego stał Mieczysław Kawalec, a jego prawą ręką był Stefan Sieńko. Kawalec z Sieńką w styczniu 1948 roku spotkali się z kurierem delegatury Adamem Boryczką, przekazali mu informacje, że będą odtwarzać kierownictwo WiN w kraju i wysłali go na Zachód, przede wszystkim po pieniądze. Miał za parę miesięcy wrócić. Dwa tygodnie po tym spotkaniu został aresztowany Sieńko, a potem Kawalec. Sieńko zdecydował się pójść na współpracę z UB. Bezpieka proponowała współpracę wszystkim czołowym działaczom WiN, nikt się nie zgodził, tylko Sieńko. Kiedy w kwietniu 1948 roku Boryczko wrócił do Polski z pieniędzmi, trafił na kontakty opanowane przez bezpiekę, które uwiarygodniał Sieńko. W krąg tej prowokacji wciągnięto około dwóch tysięcy osób. Celem prowokacji było zewidencjonowanie tych, który chcieli dalej walczyć oraz wykrycie jeszcze istniejących organizacji. Sukcesem bezpieki było na przykład podporządkowanie sobie oddziału Kazimierza Kamieńskiego "Huzara", który działał na Podlasiu i Białostocczyźnie. Przekonano go do zaprzestania działalności zbrojnej i wyjścia z własnego terenu. Zakończyło się to aresztowaniem tej grupy i skazaniem większości na karę śmierci. Drugim nurtem prowokacji była rozgrywka z polską emigracją niepodległościową i wywiadami zachodnimi.

Czy ta prowokacja zahamowała na wiele lat budowę organizacji niepodległościowych?

F.M.: Była zwieńczeniem pewnego procesu, realizowanego przez bezpiekę. W pierwszej fazie (1944-45) mieliśmy aktywność służb sowieckich o charakterze pacyfikacyjnym, która była wymierzona w Polskie Państwo Podziemne, a później w te organizacje, które kontynuowały działalność niepodległościową. Następnie było rozbijanie struktur w konsekwencji brutalnych śledztw i przejmowania archiwów organizacyjnych.

            Przełom lat 40. i 50. to czas, kiedy zaczęto posługiwać się prowokacjami. Oddziałom lokalnym, które szukały kontaktu z organizacyjną "górą", bezpieka podstawiała swoich agentów, a potem je rozbijała.

Jakie znaczenie w powojennej historii Polski miało Zrzeszenie WiN?

W.F.: Było ono największą organizacją niepodległościową po II wojnie światowej i kontynuacją podziemnych struktur państwowych z okresu wojny. Próbowało zmienić model konspiracji z walki zbrojnej na polityczną. Mimo że kierownictwo sceptycznie oceniało szanse powodzenia, to jednak robiono to, co w danej chwili uważano za najsensowniejsze. Tak należy postrzegać wsparcie w wyborach PSL-u. Kiedy wybory zostały sfałszowane przez komunistów, rola WiN była wypełniona. Później płk Łukasz Ciepliński starał się informować wolny świat o sytuacji w Polsce i o tym, czym jest komunizm.

F.M.: W sferze symbolicznej Zrzeszenie WiN było przejawem niezłomnej walki niepodległościowej. Skala jawnego i konspiracyjnego oporu wobec komunizmu spowodowała, że proces sowietyzacji Polski został spowolniony. W Polsce proces podporządkowywania społeczeństwa i przeszczepiania wzorców sowieckich odbywał się znacząco wolniej niż w większości innych państw bloku wschodniego. To jest właśnie zasługa opozycji niepodległościowej, a w jej ramach WiN, jako największej organizacji.

Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Bernat

Na zdjęciu od lewej: dr Wojciech Frazik, prof. Filip Musiał

Posłuchaj audycji:

 

Nowy numer!
46/2020 46/2020
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO