Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM
Szukaj Facebook Twitter Youtube
Radio eM
Radio eM

KOŚCIÓŁ

Ksiądz prof. Rafał Dudała: Są dowody na zmartwychwstanie Pana Jezusa

niedziela, 04 kwietnia 2021 12:30 / Autor: Radio eM
Ksiądz prof. Rafał Dudała: Są dowody na zmartwychwstanie Pana Jezusa
Ksiądz prof. Rafał Dudała: Są dowody na zmartwychwstanie Pana Jezusa
Radio eM
Radio eM

Rozmowa z ks. prof. Rafałem Dudałą, rektorem kościoła akademickiego św. Jana Pawła II w Kielcach.

Czy możemy zrozumieć zmartwychwstanie, które wymyka się ludzkiemu doświadczeniu a nawet rozumowi?

W sensie historycznym zmartwychwstanie miało miejsce. Są świadkowie, okoliczności, dowody. W znaczeniu duchowym zmartwychwstanie jest dla nas powstawaniem, odszukiwaniem nadziei, kształtowaniem ducha i mentalności oraz tego, co jest w nas i wokół nas; prawda o zmartwychwstaniu uzdalnia do przekraczania granic wyznaczanych przez smutek, ból, cierpienie, zawiedzione nadzieje. Zmartwychwstanie jawi się więc jako źródło nadziei i siła do tego, aby ocalać w sobie wiarę w to, że moc Boga jest większa od moich nawet największych dramatów. To odróżnia nas od tych, którzy nie mają łaski wiary: możemy z nimi dzielić ból, smutki, dramaty, dzielić rozpacz śmierci, jednak, żeby z tego wyjść – potrzebna jest wiara w zmartwychwstanie. Dlatego my, chrześcijanie możemy powoływać się na najwyższy autorytet Tego, który jako pierwszy zmartwychwstał wierząc, że i my również z Nim zmartwychwstaniemy. Kiedy? W dniu ostatecznym, ale już dziś mamy żyć zmartwychwstaniem, które wzywa nas do głębszego odczytywania rzeczywistości. Zmartwychwstanie winno wpływać na naszą codzienność.

Powiedział Ksiądz, że są świadkowie, okoliczności i dowody na zmartwychwstanie. Kim są ci świadkowie?

Mówi o nich Ewangelia, wspomina także święty Paweł, który tworzy taką listę: najpierw ukazał się Kefasowi, potem dwunastu, potem pięciuset braciom (1 Kor 15, 4-6), a oni rozpowszechnili tę wiadomość. To nie dokonało się z dnia na dzień. To był proces: od Zmartwychwstania do Wniebowstąpienia, przez czterdzieści dni, Jezus ukazywał się ludziom. Ci wszyscy, którzy Go wiedzieli, to świadkowie.

Czy są oni jednak wiarygodni?

Trzeba więc zapytać: czy wiarygodna jest Ewangelia? Wszystko opiera się na manuskryptach, kopiach i badaniach. Uznajemy za dziedzictwo kulturowe dzieła Homera, Herodota, Tacyta czy innych filozofów i historyków. Na jakiej podstawie? Wiarygodności kopii względem oryginałów. Między prawdopodobnym czasem powstania "Iliady" a kopią, na którą się powołujemy, minęło 400 lat. W przypadku innych dzieł to jest 1000 („Roczniki” Tacyta) a nawet 1400 lat („Dzieje” Herodota). W przypadku Ewangelii to zaledwie 50 lat, a więc możemy założyć, że ci, którzy spisywali Ewangelie, widzieli Jezusa i Apostołów oraz znali towarzyszące im wydarzenia.

A skąd wiemy, że to, co oni napisali, jest prawdziwe?

Ponieważ badamy to stosując wszystkie dostępne narzędzia i współczesne techniki. Prawdziwość Jezusa nie budzi żadnych wątpliwości, co potwierdzają także relacje niechrześcijańskich historyków tamtego czasu. Oni wszyscy w swoich dziełach, choć nie zawsze życzliwi chrześcijanom, potwierdzają fakt istnienia Jezusa zwanego Christosem. Wspominają o tym, że nauczał, podobno czynił cuda, umarł haniebnie, i że Jego uczniowie twierdzą, że zmartwychwstał. Żaden z ówczesnych uczonych nie potwierdził historyczności zmartwychwstania – potwierdzili natomiast życie i śmierć naszego Pana.

Święty Mateusz pisze, że grób zapieczętowano i postawiono straże przed nim, czyli była pieczęć ówczesnej władzy rzymskiej (zob. Mt 27, 66).

Mamy więc dopełnione wszystkie formalności. Przyniesiono ciało, zabalsamowano kleistymi olejkami, nałożono płótno, nieliczni się temu przyglądali. Jezus umarł i na pewno został pochowany w grobie. Postawiono przy nim straże namiestnika rzymskiego. Wszystko według obowiązujących zasad. Nikt z zewnętrz nie mógł podejść, by móc cokolwiek uczynić. Grób zapieczętowany z martwym ciałem Człowieka z Galilei.

I On zmartwychwstaje.

Niektórzy mówią, że nie umarł, a omdlał. Ale przecież zweryfikował to setnik, przebijając włócznią Jego bok, z którego wypłynęła krew i woda. Teza jest więc niewiarygodna. Poza tym warto zapytać: czy ktoś, po tak wyczerpującej drodze na Golgotę, po przebiciu gwoździami dłoni i stóp, posmarowany olejami, byłby w stanie wypchnąć potężny głaz? A potem jeszcze iść 11 km do Emaus? Rozum tego nie wytrzymuje.

Z kolei Żydzi twierdzą, że Go wykradziono. Spróbujmy więc i z tym się zmierzyć. Zauważmy, na grób został zatoczony ogromny głaz, dodatkowo strzegą go żołnierze i w to miejsce przychodzą apostołowie. Kim oni są? To są ludzie prości, przestraszeni, którzy przecież nie wierzyli w zmartwychwstanie. Po co mieliby to robić? Poza tym: czy potężny kamień mogliby odsunąć na tyle cicho, aby nie zwrócić uwagi strażników? Wydaje się to niemożliwe. Jeśli apostołowie wykradliby ciało, to na czym mieliby budować prawdziwość własnej wiary? Jeśli byłby to blef, oszustwo – czy byliby w stanie za to oddać życie?

Czy pochowanie ciała w grobie prywatnym również wskazuje na zmartwychwstanie?

Inni twierdzą, że kobiety przyszły i pomyliły groby, wszak nie były przy tym, kiedy Jezusa składano do grobu. Przyszły pełne smutku i cierpienia, dlatego też pomyliły groby. Rzeczywiście, groby były do siebie podobne. Można byłoby próbować bronić tego poglądu, gdyby był to grób położony na terenie nekropolii. Tymczasem był to grób na prywatnej posiadłości Józefa z Arymatei. Był więc oddzielony od pozostałych grobów. Pomyłka nie wchodzi więc w grę.

Wróćmy jeszcze do świadków. Pierwszymi były kobiety.

Świadectwo kobiet jest wbrew zasadom tamtego czasu. Józef Flawiusz pisał, aby nie przyjmować od kobiet żadnych zeznań ze względu na ich lekkomyślność. Podważano zatem wszelkie dowody pochodzące od kobiet. Jeśli więc chciano przydać mocy świadectwu, to nie powinno się ono opierać na relacji kobiet.

Natomiast apostołowie mieli ogromny problem z przyjęciem zmartwychwstania jako faktu. Ci prości ludzie z Galilei twardo stąpali po ziemi. Po śmierci Jezusa czuli się zawiedzeni (zob. Łk 24, 21). Sam Piotr, co wyznał Janowi, postanowił wrócić do swojego pierwotnego zajęcia, czyli łowienia ryb (zob. J 21, 3). Czy ktoś taki miałby zwidy i na tym oparłby swoją późniejszą działalność? Jego życie, podobnie jak pozostałych Apostołów, zmieniło się po spotkaniu ze Zmartwychwstałym. Oni widzieli Jezusa, dotykali Go, rozmawiali i jedli z Nim, a później o tym wszystkim świadczyli.

Jak współcześnie możemy postrzegać tamto wydarzenie? Czy dla nas Jezus jest wciąż żywy?

Oczywiście. Święty Paweł pisze, że gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, daremna byłaby nasza wiara (1 Kor 15, 14-15). Wydarzenie Jezusa jest źródłem prawdy o Jego śmierci i zmartwychwstaniu oraz ich skutkach dla nas. To wszystko, co nas spotyka w życiu – bóle, cierpienia, a nawet sama śmierć – nie ma ostatniego zdania. Zmartwychwstanie jest dla nas źródłem nadziei, potwierdza sensowność podejmowanych działań, podtrzymuje zgodę na niedoskonałość naszą i świata, w którym żyjemy, że pełnia i doskonałość objawią się dopiero wówczas, gdy zmartwychwstaniemy. W Kościele wszystko jest chrystocentryczne i ma służyć odkrywaniu oraz mówieniu światu o radości, którą jest Chrystus Zmartwychwstały, Pan naszej codzienności.

Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Bernat

Więcej w audycji "Tak wierzę" w Poniedziałek Wielkanocny o godz. 10:00 w Radiu eM Kielce.

Nowy numer!

Zapraszamy do nas

TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO